Menu Content/Inhalt
Witamy w serwisie arrow Fundusze arrow Prowizje zjadają nasze emerytury
Prowizje zjadają nasze emerytury Drukuj
28.04.2008
"Opłaty od składek pobierane przez OFE  należą do najwyższych w Europie. W Bułgarii jest to maksymalnie 5 proc., w Rumunii - 2,5 proc., a na Słowacji - nie więcej niż 1 proc. Najmniej płacą Chorwaci, bo zaledwie 0,8 proc. od wpłacanej składki. W USA towarzystwa w ogóle nie pobierają opłat od składek", podała "Gazeta Wyborcza".

Prowizje zjadają nasze emerytury. Fundusze emerytalne, niestety, nie chcą walczyć o względy przyszłych emerytów niższymi opłatami. - Byłoby inaczej, gdyby na rynku była prawdziwa konkurencja - uważają eksperci.

Od dziewięciu lat co miesiąc część naszej pensji trafia na konta w funduszach emerytalnych. Te pomnażają ją, zarabiając na naszą przyszłą emeryturę. Pobierają przy tym najwyższe dopuszczalne prawem opłaty.

- Byłoby inaczej, gdyby otwarte fundusze emerytalne naprawdę ze sobą konkurowały - mówi dr Filip Chybalski, ekspert od funduszy emerytalnego z Uniwersytetu Łódzkiego. Jego zdaniem winne są nie tylko towarzystwa emerytalne, ale także my sami, bo wybierając OFE, nie kierujemy się racjonalnymi przesłankami. - Nie patrzymy ani na opłaty, jakie zapłacimy, ani na wyniki inwestycyjne, od których przecież zależy wysokość naszych przyszłych emerytur - mówi Chybalski.

Wykorzystują to zarządzający OFE. Zamiast kusić klientów niskimi opłatami, utrzymują je na najwyższym możliwym poziomie, bo i tak niewiele osób zwraca na nie uwagę. 14 spośród 15 działających funduszy każdą naszą składkę uszczupla o 7 proc., czyli dokładnie tyle, ile wynosi ustawowy limit i z każdych wpłaconych przez nas 100 zł, na naszą emeryturę pracuje tylko 93 zł.

Chlubnym wyjątkiem wśród funduszy emerytalnych jest Allianz, który bierze tylko 4 proc. - Niższa opłata pozwala nam być rentownym towarzystwem, a zysk, jaki wypracowujemy, w pełni zadowala naszego właściciela - mówi Agnieszka Nogajczyk-Simeonow, prezes PTE Allianz.

Ze świecą jednak szukać informacji o tym w kampaniach reklamowych towarzystwa. Osoba, która wejdzie na stronę internetową towarzystwa, co prawda dowie się, ile wynosi opłata od składki, ale o tym, że jest najniższa na rynku nie ma tam ani słowa. - Chwalimy się tym na tyle, na ile pozwalają nam dobre obyczaje reklamowe - mówi Nogajczyk-Simeonow.

Te tłumaczenia nie przekonują ekspertów emerytalnych. Ich zdaniem między funduszami w sprawie opłat od składek obowiązuje niepisana umowa. - Po co OFE miałyby rzucać sobie kłody pod nogi? Żaden nie będzie przecież podcinał gałęzi, na której wspólnie siedzą - mówi Chybalski. Według niego wystarczyłoby, żeby jeden fundusz obniżył opłaty i odpowiednio to nagłośnił, a pozostałe musiałyby zrobić to samo. A na to się nie zanosi.

- Nie zamierzamy obniżać opłat, bo i tak będą wkrótce mniejsze - mówią zgodnie prezesi towarzystw, z którymi rozmawialiśmy. Prowizje rzeczywiście zaczną spadać, ale nie wynika to z dobrej woli funduszy. Przed czteroma laty po wielomiesięcznej akcji "Gazety" "Bój o wyższą emeryturę" posłowie zmienili przepisy, zmuszając OFE do obniżenia opłat, które wtedy sięgały nawet 10 proc. Jednak zgodnie z ustawą na kolejne obniżki możemy liczyć dopiero po 2010 r. Wtedy prowizje zaczną spadać, aby w 2014 r. wynieść 3,5 proc.

Do tego czasu nie będzie żadnych obniżek, mimo że pobierane przez fundusze opłaty od składek należą do najwyższych w Europie. W Bułgarii jest to maksymalnie 5 proc., w Rumunii - 2,5 proc., a na Słowacji - nie więcej niż 1 proc. Najmniej płacą Chorwaci, bo zaledwie 0,8 proc. od wpłacanej składki (za raportem Allianz Global Investors 2007). W USA towarzystwa w ogóle nie pobierają opłat od składek, pobierają tylko prowizję za zarządzanie. Nasze towarzystwa też pobierają ten drugi rodzaj opłaty.

Fundusze bronią się, tłumacząc, że nie są organizacjami charytatywnymi i też muszą zarabiać.

- Spodziewacie się, że będą towarzystwa będą pracować za darmo? - denerwuje się Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. (wywiad z szefową IGTE - jutro w "Gazecie")

Z wyliczeń KNF wynika, że część towarzystw już odzyskała pieniądze, które wyłożyła w 1999 r. na emerytalny biznes. Jak przyznają właściciele największego w kraju funduszu emerytalnego - Commercial Union - im inwestycja zwróciła się najszybciej. Z wyliczeń nadzoru finansowego wynika, że na akcje towarzystwa wydali oni 210 mln zł. Tymczasem od początku reformy emerytalnej w postaci dywidendy do ich kasy trafiło już ponad 551 mln zł.

Emerytalny biznes szybko zwrócił się też drugiemu co do wielkości graczowi - ING. Holenderska grupa ING wydała według KNF na jego akcje 200 mln zł, a odzyskała do tej pory 444 mln zł. Wysokie dywidendy wypłacają też dwaj inni duzi gracze na rynku - PZU Złota Jesień i AIG. Nie spłaciły jeszcze jednak pieniędzy wyłożonych przez właścicieli.

W sumie od początku reformy emerytalnej już dziewięć towarzystw wypłaciło swoim właścicielom ponad 1,35 mld zł, z tego aż 485,2 mln zł w ubiegłym roku. Te liczby nie uwzględniają pieniędzy, które lada miesiąc mogą zostać wypłacone z rekordowych ubiegłorocznych zysków.

Nic złego w pobieraniu przez towarzystwa emerytalne tej samej prowizji nie widzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Takie ich prawo, a przyszli emeryci zawsze mogą wybrać ten jeden fundusz, który pobiera mniejsze opłaty - mówi Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK.

Problem dostrzega natomiast Komisja Nadzoru Finansowego. - Gdyby była rzeczywista konkurencja na rynku, te opłaty byłyby niższe - przyznaje Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Komisja w ubiegłym miesiącu zaproponowała, żeby do obniżenia opłat nie była konieczna zgoda nadzoru, jak to ma miejsce teraz. Chce też, żeby zapisy do OFE i zmiana funduszu odbywała się za pośrednictwem jednej strony internetowej. Dzięki temu przyszli emeryci nie byliby wprowadzani w błąd przez akwizytorów pracujących dla OFE. Nie wiadomo jednak, kiedy zaproponowane przez nadzór finansowy zmiany mogłyby wejść w życie.

Do obniżenia opłat mógłby też doprowadzić Sejm, nowelizując ustawę o OFE. Wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak powiedziała "Gazecie", że rząd nie planuje zgłoszenia takiego projektu. Jednak w kancelarii premiera dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że jest rozważana taka możliwość, choć decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

źródło: "Gazeta Wyborcza"

Nasz komantarz

Bardzo wysokie opłaty pobierane przez Powszechne Towarzystwa Emerytalne  krytykowałem publicznie już kilka lat temu, jeszcze jako redaktor naczelny miesięcznika "Twój Pieniądz". Wiceminister Krzysztof Pater, z którym opublikowałem wywiad w "Twoim Pieniądzu",  za próbę obniżenia tych opłat został wyrzucony z rządu SLD-PSL.

 Lobby broniące interesów Powszechnych Towarzystw Emerytalnych  jest tak potężne, że bez problemów zmiata z życia publicznego osoby walczące o interesy przyszłych emerytów.

W innych krajach elity polityczne potrafiły wprowadzić niższe limity  opłata pobieranych przez towarzystwa funduszy emerytalnych.  Nasi przywódcy nie potrafią dbać o interesy współobywateli.

Powszechne Towarzystwa Emerytalne są zadowolone z wysokich prowizji. Nic więc dziwnego, że jedną z twórczyń reformy emerytalnej Ewę Lewicką uczyniły szefową Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Teraz walczy ona  jak lwica o utrzymanie wysokich opłat.

Dla mnie kuriozalne, symptomatyczne i nieetyczne jest, że wysoki urzędnik państwowy, który wprowadzał reformę emerytalna dla milionów obywateli, przechodzi następnie na stronę instytucji, które dzięki niemu łupią miliony obywateli.

Jerzy Krajewski

 
designed by www.madeyourweb.com