Menu Content/Inhalt
Witamy w serwisie
Nowa ustawa osłabi pozycję SKOK-ów Drukuj
30.04.2008
"Ten projekt stanowi zagrożenie dla oszczędności zgromadzonych w SKOK. Jeżeli kasy mają mieć zmniejszoną zdolność do budowania swojego kapitału w ten sposób, że ustawodawca narzuca, iż 80 proc. wypracowanej nadwyżki musi być wypłacone w formie dywidendy, to tym samym nie mogą wzmocnić swoich kapitałów", mówi "Dziennikowi" Grzegorz Bierecki, prezes Kasy Krajowej SKOK

Nowa ustawa osłabi pozycję SKOK-ów
--------------------------------------------------------------------------------
Dziennik, The Wall Street Journal, 29 kwietnia 2008 r.

„The Wall Street Journal” rozmawia z Grzegorzem Biereckim, prezesem Kasy Krajowej SKOK

Piotr Buczek, Jacek Iskra: Podoba się panu przygotowany przez posłów PO
projekt nowelizacji ustawy o działalności SKOK?

Grzegorz Bierecki: Nie. Projekt wygląda jak napisany na kolanie, zawiera wiele błędów i absurdalnych postanowień, pomijając już podnoszoną przez prawników niekonstytucyjność wielu jego zapisów. Chodzi mi przede wszystkim o sposób potraktowania kwestii własności i praw nabytych. Są tam też zupełnie irracjonalne zapisy, jak ten, który mówi o konieczności sprzedaży jednostek uczestnictwa, środki ze sprzedaży których miałyby zostać przekazane na fundusz stabilizacyjny. Pragnę zaznaczyć, że jednostki uczestnictwa zostały nabyte z pieniędzy zdeponowanych przez członków SKOK, zaś w myśl projektu nie mielibyśmy tych pieniędzy oddać naszym depozytariuszom, tylko wpłacić na odrębny fundusz. Przecież do absurd. Choćby tylko ten przykład pokazuje jak niedopracowany jest to projekt, a co gorsze, można podejrzewać, że napisany został w złej intencji.

Projekt nie był konsultowany ze SKOK-ami?

Absolutnie nie. Mimo wielu wystąpień z naszej strony i interwencji u posła Zbigniewa Chlebowskiego. A wygląda na to, że dla Platformy problem SKOK-ów okazał się zadziwiająco palący, skoro niemal zaraz po wyborach zajęła się zmianą ustawy. Jak tylko w grudniu ub.r. poseł Chlebowski mówił, że w ciągu kilku tygodni będzie gotowy projekt nowelizacji ustawy o SKOK, wysłałem do niego list, w którym zaoferowaliśmy naszą pomoc i doświadczenie. Bo nie jest tak, że jesteśmy przeciw zmianom. Niewątpliwie są rzeczy, które należałoby poprawić, tak by kasom ułatwić działalność. Nie mamy na przykład bankowego tytułu egzekucyjnego, w związku z czym dochodzimy znacznie dłużej naszych należności aniżeli banki. Także, w przeciwieństwie do banków, nie możemy tworzyć rezerw na złe należności, które moglibyśmy odpisać w ciężar podatku dochodowego, czyli efektywnie SKOK-i płacą wyższy podatek od banków.

Główną intencją zmian jest jednak objęcie SKOK-ów wspólnym nadzorem tak jak wszystkich innych podmiotów na polskim rynku finansowym. Obecnie SKOK-i podlegają jedynie nadzorowi Kasy Krajowej, czyli instytucji, w której same mają udziały...

Fakt posiadania udziałów przez kasy w Kasie Krajowej nie wpływa bynajmniej na rzetelność sprawowanego przez nią nadzoru, czego potwierdzeniem jest doskonały rozwój kas. Nie kwestionujemy samej idei objęcia SKOK-ów nadzorem KNF. I zawsze powtarzaliśmy, że nie mamy z tym problemu. Jeżeli Państwo chce nadzorować spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, nie mamy nic przeciwko temu. Jednak nadzór powinien zachowywać i dostrzegać odmienność kas od banków. Ta odrębność polega m.in. na sposobie tworzenia kapitału: aby bank rozpoczął działalność, musi od początku dysponować dużymi kapitałami. Tymczasem w SKOK-ach ten kapitał nie pojawia się od razu, lecz jest wnoszony przez członków w miarę przystępowania ich do kas. Dlatego trzeba dostrzegać specyfikę tych instytucji. Pozbawienie Kasy Krajowej źródeł finansowania sprawi, że nadzór przez nią wykonywany w imieniu KNF będzie nieefektywny. W projekcie znalazł się zapis, że to premier będzie wydzielał pieniądze na nadzór sprawowany przez KK, ale nie wiemy jaka to będzie kwota, gdyż projekt milczy na ten temat. Dziwi mnie też argument, że obciążenia jakie ponosiłyby SKOK-i z tytułu opłat na KNF miałyby być niższe niż obecne składki, jakie ponoszą one na rzecz nadzoru sprawowanego przez KK. Składka, jaką obecnie ponoszą kasy na rzecz KK, nie wystarcza na pokrycie kosztów nadzoru sprawowanego przez KK, czyli utrzymania lustratorów, dokonywania kontroli w kasach, doradztwa dla kas. Tak naprawdę dofinansujemy działalność nadzorczą z dochodów jakie otrzymujemy z innego rodzaju działalności.

Czy w ten sposób nie próbuje pan tłumaczyć innej działalności KK i utrzymywania udziałów w innych spółkach jak TUW, TFI SKOK czy w Towarzystwie Finansowym?

Nie wiem, dlaczego pojawia się to jako zarzut. W obowiązującej ustawie jest przepis, że KK może posiadać spółki zależne pod warunkiem, że ma w nich ponad połowę udziałów lub akcji. Przez 16 lat budowaliśmy system SKOK według rozwiązań przyjętych w obowiązującej ustawie. Rozwiązań ocenianych zresztą jako najlepsze dla rozwoju kas, w tym m.in. przez ekspertów Banku Światowego. W tym raporcie zawarta została też rekomendacja co do nadzoru kas, która znalazła się m.in. w projekcie ustawy przygotowanym przez Kancelarię Prezydenta. Przez te 16 lat kasy świetnie się rozwinęły: żaden z członków kas nie stracił ani złotówki, a SKOK-i skutecznie konkurują na rynku z bankami. Rodzi się zatem pytanie po co PO zamierza wprowadzać zmiany w tym, co tak dobrze funkcjonuje.

Czyli zła Platforma uwzięła się na SKOK-i, żeby zniszczyć ten system?

Myślę, że w grę wchodzą interesy polityczno-gospodarcze. I to jest problemem kierownictwa PO. Proszę zauważyć, że po raz pierwszy w historii polskiego parlamentu pojawiła się stała podkomisja komisji finansów publicznych do spraw instytucji finansowych. Większość członków tej podkomisji to albo czynni, albo urlopowani pracownicy banków. O utworzenie podkomisji postulował Związek Banków Polski. Oczywiście wnosił on już o to w poprzednich kadencjach Sejmu, ale nigdy dotąd nie zdecydowano się na utworzenie takiego gremium, gdyż była świadomość, że w istocie stanowiłoby to prywatyzację procesu stanowienia prawa. W tym parlamencie rządząca koalicja już takich skrupułów nie miała i stąd taki a nie inny projekt nowelizacji ustawy, która de facto niszczy cały system SKOK, tworzony z mozołem przez tych kilkanaście lat. To tak, jakby ustawę o rynku mediów pisano pod dyktando Państwa konkurentów. Chcę ponadto zwrócić uwagę, że jeszcze w styczniu jeden z prezesów organizacji zrzeszających banki spółdzielcze powiedział mi, że powstanie taka komisja i jednym z pierwszych projektów, którymi się zajmie, będzie ustawa o SKOK-ach. Nie minęły trzy miesiące i mamy gotowy projekt. Wnioski nasuwają się same.

Platforma jest konsekwentna w tym co robi, bo już w poprzedniej kadencji optowała za tym, by nowy nadzór finansowy objął też SKOK-i. Wtedy zabrakło jednak woli politycznej...

To tylko hasło, że chce się wprowadzić nadzór nad kasami. W rzeczywistości chce się zabrać nasze pieniądze. Zgodnie z projektem dostajemy dwa miesiące, by sprzedać majątek, który gromadziliśmy przez 16 lat (KK ma się pozbyć wszystkich udziałów w spółkach zależnych - przyp. red.). Ten projekt stanowi zagrożenie dla oszczędności zgromadzonych w spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych. Jeżeli kasy mają mieć zmniejszoną zdolność do budowania swojego kapitału w ten sposób, że ustawodawca narzuca, iż 80 proc. wypracowanej nadwyżki musi być wypłacone w formie dywidendy, to tym samym nie mogą wzmocnić swoich kapitałów. W tym kontekście zwracam uwagę, że kilka tygodni temu, przewodniczący KNF Stanisław Kluza apelował do banków, by te nie wypłacały dywidend, zaś w obliczu trudnych czasów wzmocniły swoje fundusze. My zaś niezależnie od sytuacji i od planów, a co najważniejsze, od woli spółdzielców, mamy wypłacać dywidendę. Gdzie tu logika? Jeżeli będziemy wypłacać 80 proc. naszych nadwyżek, to zdolność budowania kapitału przez kasy ulegnie istotnemu ograniczeniu, co w istocie zredukuje zdolności SKOK do konkurowania z innymi podmiotami. A może właśnie o to chodzi? Bo dla systemu SKOK projekt jest szkodliwy, realizuje postulaty naszej konkurencji i dezintegruje system tak, by kasy musiały samodzielnie konkurować na rynku. A żadna z kas nie jest w stanie samodzielnie sprostać konkurencji dużych instytucji finansowych, jakimi są banki. Działając wspólnie, jako grupa, stanowimy rzeczywiste zagrożenie dla ich pozycji.

Poseł Jakub Szulc, jeden z współautorów nowelizacji, argumentuje, że ma ona doprowadzić do sytuacji, w której to poszczególne kasy będą miały wpływ na Kasę Krajową. Obecnie mają one niespełna 25 proc. głosów na walnym zgromadzeniu Kasy Krajowej podczas gdy 75 proc. ma kierowana przez pana Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych.

Nie ma jakichkolwiek przeszkód, aby kasy mogły obejmować w Kasie Krajowej taką ilość udziałów, jaką chcą. Fundacja na Rzecz Polskich Związków Kredytowych nigdy w historii Kasy Krajowej nie wykorzystała posiadanych przez siebie głosów w sposób sprzeczny z interesami SKOK-ów, czego najlepszym dowodem są wyniki głosowań na wszystkich walnych zgromadzeniach Kasy Krajowej. Zwracam też uwagę, że posiadanie głosów na walnym zgromadzeniu nie będzie miało realnego znaczenia w sytuacji, gdy Kasa Krajowa zostanie pozbawiona swojego majątku. Bo tak się stanie, jeżeli Kasa Krajowa zostanie pozbawiona wszelkich źródeł przychodów, oprócz składki, o podziale której ma decydować premier - co skądinąd jest kuriozalnym pomysłem. Artykuł 3 prawa spółdzielczego mówi o tym, że spółdzielnia jest instytucją prywatną. Zgodnie z propozycją PO o przychodach prywatnego przedsiębiorstwa ma decydować premier, zaś o podziale zysków ustawowo państwo, a członkowie KK mają być powoływani przez urząd państwowy - toż to socjalizm w czystej formie. Po prostu dziwi nas, że PO pod hasłami wolności gospodarczej proponuje takie rozwiązania. Nie rozumiem też głosów, jakoby zmiany miały przywrócić demokrację w naszym środowisku - na pewno nie są to głosy samych spółdzielców. Na ostatnim walnym zgromadzeniu Kasy Krajowej za zatwierdzeniem sprawozdania finansowego i udzieleniem absolutorium zarządowi głosowało 99,99 proc. uczestników. Pod hasłami przywracania demokracji chce się nam zabrać wypracowany przez lata majątek.

Zarzuca się Panu, że rządzi Pan KK jak niemal udzielną firmą. Czuje się Pan bardziej spółdzielcą czy już biznesmenem?

Jestem spółdzielcą z krwi i kości. Od lat pomagam rozwijać ruch spółdzielczy nie tylko w Polsce ale i w innych krajach, jestem bowiem członkiem rady dyrektorów Światowej Rady Związków Kredytowych, czyli w spółdzielczości działam od lat. Jako prezes Kasy Krajowej co roku podlegam ocenie członków, którzy w każdej chwili mogą mnie z tego stanowiska odwołać. Nie zgodzę się też z zarzutem, że ruch SKOK jest związany z jedną opcją polityczną. Może nie powinienem o tym mówić, ale w przeszłości niejednokrotnie byliśmy wspierani przez posłów Platformy oraz Lewicy. Rzeczywiście, w przeszłości we władzach Fundacji, która tworzyła cały system SKOK, na początku lat 90-tych zasiadał obecny prezydent RP, Lech Kaczyński, ale wynikało to z funkcji, jaką sprawował wówczas w Komisji Krajowej „Solidarności”. Odradzające się kasy powstały zaś w ścisłej współpracy ze związkiem zawodowym „Solidarność”.

A jakie macie plany na przyszłość?

Będziemy dążyć do umacniania bezpieczeństwa kas poprzez zwiększenie kapitałów poszczególnych kas i wspólnych rezerw systemu, a także stale podnosić jakość zarządzania i profesjonalizacji kadry kierowniczej. Ważnym elementem strategii rozwoju będzie też ulepszanie narzędzi, którymi posługują się spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe przy świadczeniu usług. Ponadto zamierzamy wzbogacić oferty usług kas w zakresie, w którym kasy są pośrednikami usług ubezpieczeniowych, funduszy powierniczych i emerytalnych. Wreszcie planowane jest skonsolidowanie systemu spółdzielczych kas w zakresie księgowym, podatkowym i operacyjnym.

Piotr Buczek, Jacek Iskra

źródło: www.skok.pl 

 

 

Ankieta

Ile powinno działać banków zrzeszających?
 
designed by www.madeyourweb.com