Rolą dziennikarza i naukowca jest pomagać ludziom zrozumieć świat. Instytut Bankowości Spółdzielczej popiera niezależność i różnorodności banków spółdzielczych. Zdecydowana większość menedżerów polskich banków spółdzielczych nie chce kołchozu, nie ma więc czego od Rabobanku się uczyć.
Sektor banków spółdzielczych uważnie obserwuję od 4 lat. Najpierw z perspektywy redaktora naczelnego "Głosu Banków Spółdzielczych" i KZBS, a od dwóch lat jako niezależny redaktor serwisu www.ibs.edu.pl i kwartalnika "Europejski Bank Spółdzielczy". Równocześnie prowadzę projekt marketingowo-badawczy Instytut Bankowości Spółdzielczej. Jak jednak słusznie zauważył prezes BPS Mirosław Potulski, tytułując mnie redaktorem, moim żywiołem jest dziennikarstwo.
Prezes KZBS Eugeniusz Laszkiewicz, gdy go krytykowałem, dopytywał kiedyś naszego wspólnego znajomego, kto za mną stoi. Odpowiedź jest nastepująca - nikt za mną nie stoi. Sam sobie jestem szefem. Dzięki projektom marketingowym jestem niezależny. Nie wiszę u klamki ani KZBS, ani ZBP, ani banków zrzeszających, ani Asseco, ani innych reklamodawców. Taka pozycja mi odpowiada, bo mogę oceniać i komentować wydarzenia tak, jak chcę.
Pisząc o sektorze banków spółdzielczych, staram się zrozumieć, co się w nim dzieje oraz, co jest najlepsze dla banków spółdzielczych, bo to one są podstawą tego sektora, bezpośrednio pracują z klientami.
W poznaniu sektora pomagają mi ankiety nadsyłane na Konkurs Gepardy Biznesu. Na wojewódzkich Konferencjach Gepardów Biznesu promuję banki spółdzielcze. Mieli okazję przekonać się o tym ich uczestnicy z banków spółdzielczych, z których wielu publicznie dziękowało mi za to.
Banki zrzeszające od początku podchodzą do moich działań z dystansem. To głównie krytyczne opinie ich przedstawicieli latem 2007 r. sprawiły, że wycofałem się z pomysłu prowadzenie PR na rzecz banków spółdzielczych z wykorzystaniem pozycji Rzecznika Prasowego Sektora Banków Spółdzielczych.
Jesienią 2007 r., komentując to, powiedziałem Wacławowi Potockiemu, wówczas rzecznikowi prasowemu Banku BPS, że skoro nie chcecie, bym prowadził PR na rzecz sektora, to zajmijcie się tym przynajmniej sami. Moi krytycy nie podjęli jednak działań w tym zakresie.
Po zmianach personalnych w Biurze PR Banku BPS działalność public relations tego banku zdecydowanie poprawiła się. Pozytywnym przykładem tego jest szybka reakcja na moje publikacje w serwisie www.ibs.edu.pl.
Rozumiem oburzenie prezesa Mirosława Potulskiego z powodu sugestii, że Rabobank chce przejąć kontrolę nad BPS. Nie zamierzam jednak zrezygnować ze spekulacji. Pomagają mi one bowiem zrozumieć rzeczywistość, szczególnie wtedy, gdy dzieje się coś dziwnego.
Od pół roku nie potrafię znalaźć odpowiedzi na pytanie, kto inspirował ZBP do podsunięcia bankom spółdzielczym materiałów roboczych z pomysłem na kolektywizację banków spółdzielczych. Dręczy mnie to.
Dziennikarskie doświadczenia nauczyły mnie, by nie ufać ludziom. Zdarzało się, że moi rozmówcy kłamali w żywe oczy.
Sposób w jaki Holendrzy z Rabobanku ograli sektor banków spółdzielczych w walce o BGŻ, pokazuje, że to bardzo groźni konkurenci, wobec których warto trzymać dystans. A uczyć się można od Francuzów, Niemców czy Włochów.
Model holenderski to przykład kolektywizacji banków spółdzielczych, sprowadzenia ich do roli okienek w ramach wielkiej grupy finansowej. Do tego też prowadziła koncepcja ZBP. Zdecydowana większość menedżerów polskich banków spółdzielczych nie chce kołchozu, nie ma więc czego od Rabobanku się uczyć.
IBS nie robił co prawda badań ankietowych w tej sprawie, ale takie rzeczy się wie po rozmowach z prezesami banków spółdzielczych. Moim skromnym zdaniem, większości menedżerów polskich banków spółdzielczych najbliższy jest model włoski, dający im najwięcej swobody. IBS popiera niezależność i różnorodności banków spółdzielczych. Pod rozwagę proponuje wziąć koncepcję dobrowolnej fuzji banków spółdzielczych nastawionych na obsługę klientów detalicznych w dużych miastach i stworzenie Ogólnopolskiego Banku Spółdzielczego. Zakusy banków zrzeszjących, by przejąć więcej władzy nad bankami spółdzielczymi, oceniam krytycznie. Koncepcję wspólnych, rozbudowanych platform informatycznych uważam za szkodliwą dla niezależnych banków spółdzielczych, bo to bardzo drogie, kosztowne rozwiązanie, które w sumie nie jest im potrzebne. Do przekazywania podstawowych danych wystarczą proste łącza telekomunikacyjne. Bankom zrzeszającym moje poglądy mogą się nie podobać. Zdaję sobie sprawę, że wiele tracę z tego powodu. Dla mnie ważniejsza są jednak interesy i opinie samodzielnych banków spółdzielczych.
Jerzy Krajewski PS. Serwis www.bs.net.pl wreszcie opublikował jakąś informację o wizycie Holendrów z Rabobanku w Zrzeszeniu BPS. Lepiej późno niż wcale. Więcej na ten temat List prezesa Mirosława Potulskiego Informacja Biura PR BPS Czy Rabobank przejmie kontrolę nad BPS? Mirosław Michałowski prostuje informacje BPS Wizyta przedstawicieli Rabobabnku Kto zabrał BGŻ bankom spółdzielczym ? Mocne starcie banków spółdzielczych z BGŻ Holendrzy pokazali jak wiele potrafią Zagraża nam komercja z grupy Rabobank Beskidzki DM skupuje akcje BPS |