| Rząd rozważa dofinansowanie banku PKO BP |
|
| 29.11.2008 | |
|
Rząd rozważa dofinansowanie kwotą kilku miliardów euro nie tylko BGK, ale i PKO BP - ujawnił wczoraj wicepremier Waldemar Pawlak. Ma to ułatwić polskim konsumentom i firmom dostęp do kredytów. Dotychczas rząd mówił raczej o zejściu poniżej 50 proc. akcji w PKO BP. A teraz myśli o zwiększeniu wpływu na bank.
"Gazeta" wczoraj ujawniła, że rząd planuje dołożenie kapitału państwowemu Bankowi Gospodarstwa Krajowego (BGK). W grę wchodzi przekazanie mu 1-2 mld zł, co pozwoli zasilić firmy w ok. 20 mld zł kredytów w przyszłym roku. Okazuje się, że to nie wszystko. - Problem związany z sytuacją na rynku kredytowym może być rozwiązany także poprzez dokapitalizowanie banku PKO BP, by mógł finansować działanie małych i średnich przedsiębiorstw - oświadczył wczoraj na konferencji prasowej wicepremier ds. gospodarczych Waldemar Pawlak. - Co do pieniędzy dla BGK to osiągnęliśmy porozumienie w ramach rządu, natomiast dyskusje nad PKO BP nadal trwają - mówił wicepremier. PKO BP to jedyna obok BGK instytucja finansowa, na którą rząd ma duży wpływ (kontroluje ponad 50 proc. akcji). Pozostałe duże banki są w rękach zagranicznych grup finansowych, które w zakresie udzielania kredytów mogą realizować własną politykę. Pekao należy do włoskiego UniCredit, ING do Holendrów, BZ WBK do irlandzkiej grupy AIB, zaś BRE i jego banki zależne - do niemieckiego Commerzbanku. Czy dołożenie pieniędzy dla PKO BP zachęci go do udzielania kredytów? Niekoniecznie, bo bankowi już dziś nie brakuje pieniędzy, zebrał najwięcej depozytów na rynku. - Przekazanie pieniędzy byłoby natomiast delikatną "sugestią" pod adresem szefów banku - mówi anonimowo jeden z analityków. Tomasz Bursa z Espirito Santo Investment uważa, że o ile dokapitalizowanie BGK i przypisanie mu roli wspierania przedsiębiorstw jest dobrym krokiem, o tyle w przypadku PKO BP może to budzić kontrowersje. - PKO BP jako spółka giełdowa w dużym stopniu należy do prywatnych inwestorów, którym taka rola banku może się nie podobać. Dotychczas rząd mówił raczej o zejściu poniżej 50 proc. akcji w PKO BP. A teraz myśli o zwiększeniu wpływu na bank? - dziwi się Bursa. Maciej Samcik Źródło: Gazeta Wyborcza |

