Menu Content/Inhalt
Witamy w serwisie arrow Usługi bankowe arrow Koniec bankowego eldorado
Koniec bankowego eldorado Drukuj
05.01.2009

Cudowne lata dla bankierów, potężne bonusy i premie już się skończyły. Zyski polskich instytucji w tym roku w porównaniu z minionym mogą spaść nawet o jedną trzecią.

 Banki nadal będą przyzwoicie zarabiać, ich zyski będą liczone w miliardach złotych. Skończył się jednak okres, kiedy banki niejednokrotnie nie mogły nadążyć z obsługą klientów.

Choć nie ma jeszcze oficjalnych wyników, to według analityków 2008 r. zakończył się najwyższym w historii zyskiem banków. Wyniósł on 15 – 16 mld zł.

W prognozach na ten rok słowo „rekord” już się jednak nie pojawia. – Wyniki banków będą o 20 – 30 proc. gorsze niż ubiegłoroczne – mówi Mariusz Klimczak, prezes Banku Ochrony Środowiska. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wymienia: mniej kredytów dla klientów indywidualnych oraz firm, spowolnienie gospodarcze i jego negatywny wpływ na biznes, wyższe rezerwy w bankach.

Analitycy DM PKO BP zakładają, że w 2009 r. przyrost kredytów hipotecznych wyniesie tylko 18 mld zł.

Według prognoz Związku Banków Polskich (nie ma jeszcze oficjalnych danych) w ubiegłym roku banki pożyczyły klientom indywidualnym na zakup nieruchomości 60 mld zł.

Tak drastyczna zmiana oznacza, że banki, które chwaliły się dynamicznym wzrostem portfela kredytów hipotecznych, np. Millennium, Kredyt Bank, GE Money, Getin Bank, PKO BP, będą musiały szukać przychodów gdzie indziej albo będą zmuszone pogodzić się z ich spadkiem. Analitycy PKO BP podkreślają, że szczególnie boleśnie odczują to te instytucje, które udzielały dużo kredytów we frankach szwajcarskich i zarabiały na spreadach walutowych (różnica między kursem kupna i sprzedaży walut). To kwestia setek milionów złotych, bo im bank miał wyższy spread, tym dotkliwiej odczuje w tym roku spadek akcji kredytów hipotecznych. Jedne z najwyższych spreadów walutowych miały Millennium i Getin Bank.

Wojciech Kwaśniak, doradca prezesa NBP, również uważa, że ten rok będzie gorszy niż zeszły. – W ostatnich dwóch latach banki dość liberalnie udzielały kredytów. Spowolnienie gospodarcze odbije się na kondycji ich klientów, co oznacza pogorszenie się jakości portfeli kredytowych – tłumaczy. Przypomina lata 1999 i 2000. Wówczas dekoniunktura sprawiła, że współczynnik niespłacanych kredytów bankowych podniósł się do ponad 20 proc.

– Odpisy na rezerwy będą w tym roku szły w miliony złotych – mówi Hanna Kędziora, analityk z Domu Maklerskiego PKO BP. Jej zdaniem banki nie mają szans na powtórzenie ubiegłorocznego wyniku. – Zysk branży będzie na pewno o co najmniej kilkanaście procent niższy – prognozuje.

Kolejna kwestia, która negatywnie wpłynie na rezultaty banków, to opcje walutowe i konieczność tworzenia rezerw. – Nikt nie jest w stanie teraz ocenić, jakie będą konsekwencje dla banków. Wyniki za czwarty kwartał zeszłego roku pokażą nam, o jakiej skali mówimy – twierdzi Mariusz Klimczak.

Bankierzy oczywiście będą walczyć, żeby ich zyski dramatycznie nie spadły. Od ich wysokości są uzależnione ich premie czy też zadowolenie inwestorów.

Pewne jest, że banki będą wstrzymywały albo ograniczały budowę sieci oddziałów (zapowiedział to już BPH), zmniejszały zatrudnienie, obcinały wydatki marketingowe. Pomysłem na podreperowanie wyniku może być sprzedaż aktywów. Możemy się też spodziewać, że wzrosną bankowe prowizje. To łatwy sposób na zwiększenie przychodów.

Eliza Więcław

źródło: "Rzeczpospolita"

Cały materiał pod adresem: http://www.rp.pl/artykul/2,243582.html

 
designed by www.madeyourweb.com