| Polska w globalnej lawinie |
|
| 16.02.2009 | |
"Kryzys można porównać do lawiny, która po drodze zgarnia kolejne kraje, domy, ludzi. Pędzimy w dół i nie wiemy, kiedy i w którym miejscu się zatrzymamy i jakie po drodze poniesiemy straty. Wszystkie prognozy są mało wiarygodne, gdyż sytuacja jest bezprecedensowa", ocenia Witold Gadomski.
Przeżywamy pierwszy globalny kryzys finansowy i pierwszą globalną recesję. Porównania z kryzysem sprzed 80 lat nie przystają do realiów obecnych.
Można ją porównać do lawiny, która po drodze zgarnia kolejne kraje, domy, ludzi. Sami w tej lawinie się znajdujemy. Pędzimy w dół i nie wiemy, kiedy i w którym miejscu się zatrzymamy i jakie po drodze poniesiemy straty. Wszystkie prognozy są mało wiarygodne, gdyż sytuacja jest bezprecedensowa. Przeżywamy pierwszy globalny kryzys finansowy i pierwszą globalną recesję. Porównania z kryzysem sprzed 80 lat nie przystają do realiów obecnych.Politycy są w sytuacji niekomfortowej. Jak zawsze coś obiecują, próbują robić, przedstawiają prognozy, a rzeczywistość szybko je weryfikuje negatywnie. Spójrzmy zresztą na prognozy znakomitych fachowców z międzynarodowych banków. Co tydzień otrzymuję drogą elektroniczną tygodnik sporządzany przez analityków Merrill Lyncha (Emerging EMEA macro weekly). W listopadzie ubiegłego roku prognozowali, że w roku 2009 gospodarka Polski wzrośnie o 3,3 proc., w grudniu obniżyli prognozę do 1,8, a przed dwoma tygodniami do 0,8 proc. Nie sposób jednak ocenić czy to prognoza prawdopodobna. Możliwe są wszystkie warianty - być może będzie lepiej, a może znacznie gorzej. Przyznaje to minister finansów Jacek Rostowski, który przez dłuższy czas wyrażał publicznie optymizm, sądząc zapewne, że lepiej nie wywoływać wilka z lasu. W wywiadach, które w ubiegłym tygodniu udzielił kilku gazetom, w tym "Wyborczej" mówi, że bierze pod uwagę niższy wzrost PKB niż 1,7 proc. Ponieważ sytuacja szybko się zmienia - niestety na gorsze - nie nadążają za nią oficjalne statystyki, sporządzane przez GUS. Są opóźnione zwykle o ponad miesiąc, a jeśli idzie o dane bardziej szczegółowe o kilka miesięcy. To nie zarzut - w "normalnych" czasach takie opóźnienie nie wpływa na decyzje makroekonomiczne. Ale w obecnej sytuacji wiedza tym, co się działo przed kilku miesiącami jest prehistorią. Wiemy na przykład, że w grudniu 2008 produkcja przemysłowa była o 4,4 proc. niższa niż rok wcześniej, a w całym roku 2008 wzrosła o 3,5 proc. Budownictwo radziło sobie jeszcze lepiej. Ale jeszcze nie wiemy co się działo w styczniu 2009. Możemy tylko podejrzewać, że gospodarka w dalszym ciągu zwalniała, gdyż inflacja spadła z 3,3 do 3,1 proc. mimo dramatycznego osłabienia złotego, a tym samym podrożenia wielu dóbr z importu. W grudniu stopa bezrobocia wynosiła 9,5 proc. i była wyższa niż w listopadzie. To jeszcze nic groźnego, gdyż zimą zwykle bezrobocie sezonowe rośnie. Są jednak sygnały, że w styczniu przekroczyła 10 proc., a niektórzy ekonomiści (na przykład były wiceminister finansów Stanisław Gomułka) przewidują, że wkrótce sięgnie 15 proc. czyli poziomu sprzed gospodarczego boomu. Ale ta prognoza, jak niemal wszystkie, stawiane na gorąco, obciążona jest wielką niepewnością. Więcej o gospodarce dowiadujemy się z mediów, które niemal codziennie przynoszą złe wiadomości. Zaczęły się zwolnienia z pracy w sektorze finansowym (naciskają na to zagraniczne centrale, w których "czystki" zaczęły się jesienią ubiegłego roku), w mediach, w przemyśle samochodowym i meblarskim. To branże przeżywają coś w rodzaju szoku, gdyż jeszcze przed rokiem były wskazywane jako przykład sukcesu. Firmy takie jak producent mebli "Nowy Styl" były beneficjentami wejścia Polski do Unii Europejskiej. Okazały się konkurencyjne na wspólnym rynku. Ale teraz rynek europejski i globalny gwałtownie się kurczą, więc eksporterzy najbardziej odczuwają skutki recesji.
Silne osłabienie złotego to niespodzianka dla większości ekonomistów. Jeszcze jesienią wszystkie dane świadczyły o tym, że nasza gospodarka jest bardziej odporna na wstrząsy globalne i złoty będzie stabilny. Tymczasem od początku roku stracił kilkanaście procent, a od listopada przeszło 30 proc. - najwięcej z walut środkowoeuropejskich. Specjaliści nie są zgodni co do tego, dlaczego tak się dzieje. Bardziej znane są skutki deprecjacji. Straty ponoszą posiadacze opcji, ale przede wszystkim importerzy, którzy muszą płacić za materiały, surowce i usługi znacznie więcej, niż wcześniej przewidywali. Ale także czeska korona - dotychczas uważana za walutę bardzo stabilną - straciła od początku roku 7 proc. Okazuje się, że najbardziej zdrowa gospodarka nie sprosta globalnej lawinie.
Nasz komentarz: Drogi Witku! Gdy 25 września 2008 r. wysłałem Ci artykuł pt. "Czeka nas globalny krach" (dostępny jest na stronach www.ibs.edu.pl oraz www.gepardybiznesu.pl), "Gazeta Wyborcza" i Ty również twierdziliście, że żadnego kryzysu w Polsce nie będzie. We wrześniu 2008 r. trzeba było wiedzieć, że od kilku lat rozwój światowej gospodarki oparty był na amerykańskich konsumentach, którzy kupowali jak szaleni na kredyty. Trzeba było też wiedzieć, że możliwości kredytowe Amerykanów kończą się. A jak Amerykanie przestaną kupować, zgaśnie silnik ciągnący światową gospodarkę i runie ona w dół. Tak pisałem we wrześniu 2008 r. Byłem lepszy w ocenie sytuacji od najlepszych profesorów w naszym kraju. Przedstawiłem lepsze prognozy. Zlekceważyłeś je. A teraz płaczesz nad rozlanym mlekiem. Gdyby rząd Donalda Tuska zaczął przygotowania do kryzysu we wrześniu 2008 r., bylibyśmy obecnie w znacznie lepszej sytuacji. A tak teraz zostało Ci już tylko straszenie ludzi lawiną i konstatacja, że rząd jest bezradny - taka to siła. Pod koniec września 2008 r. zaproponowałem też program antykryzysowy dla Polski z kilkoma punktami, m.in. rezygnacją z Mistrzostw Euro 2012, czasowym administrytcyjnym ograniczeniem ekspansji supermarektów i zmianą w ustawie budżetowej. Tylko to ostatnie rząd w końcu zrealizował dwa tygodnie temu. W pozostałych sprawach straciliśmy kilka miesięcy. Rząd nadal się łudzi, że półśrodkami uchroni nas przed lawiną. Nie podejmuje męskich decyzji. Nadal mam wrażenie, że to mali chłopcy, którzy tylko potrafią bawić się, kopać piłkę i rywali po nogach pod stołem oraz zabierać sobie zabawki, głównie samoloty. Choć docenić trzeba, że ci mali chłopcy nie zdecydowali się na dalsze dynamiczne zadłużanie, jak politycy w USA, Francji, Wielkiej Brytanii i Niemczech. Chyba już zrozumieli, że naszemu krajowi grozi bankructwo, o czym również pisałem kilka miesięcy temu - w pażdzierniku 2008 r. Pozdrawiam Jerzy Krajewski I jeszcze mój komentarz z blogu Piotra Kuczyńskiego Jerzy Krajewski | 2009-02-14 0:50 | IP: 83.6.243.* @ piotrkuczynski Bronię polityki ministra finansów Jacka Rostowskiego z prostego powodu - boję się bankructwa naszego państwa, gdy deficyt budżetu poleci w końcu 2009 r. do 60 mld zł i nie będzie skąd pożyczyć 200 mld zł, a ci, którzy będą chcieli nam pożyczyć, zażądają 15 proc. w skali rocznej od obligacji w euro, liczonego po 6 zł. Trudny to dopiero będzie rok 2010 r. Wtedy budżet będzie musiał pożyczyć 250 mld zł, by zrolować rosnące zadłużenie. A jeżeli kryzys przedłuży się. Bezrobocie w końcu 2009 r. na poziomie 13 proc., a nawet wyższym jest możliwe. Nawet Grzegorz W. Kołodko nie chce jednak szaleć. Wydatki budżetu zwiększyłby tylko o kilka mld zł. Ścieżka, którą idzie nasz kraj jest wąska, kręta i wyboista. Trzeba wstrzymać prywatyzację energetyki, szczególnie, że zapotrzebowanie na energię spadanie i firmy te nie będą potrzebowały szybko pieniędzy na inwestycje. Wycofać się z Euro 2012. Zahamować administracyjnie ekspansję supermarketów (rząd może przekazać takie sugestie starostom, którzy wydają pozwolenia na budowy). Dać ulgi podatkowe bankom spółdzielczym i wesprzeć je, by kredytowały małe i średnie firmy. Zalecić bankom spółdzielczym , PKO BP, BOŚ odważniejsze udzielania poręczeń i gwarancji firmom i dać im gwarancje pokrycia 70 proc strat na tych poręczeniach i gwarancjach. Wspierać nowe spółdzielnie mieszkaniowe, przekazywać im tereny budowlane po preferencyjnych cenach. Może rzeczywiście trzeba jak najszybciej wejść do strefy euro przy kursie 4 zł z euro, jak proponuje Kołodko, albo 4,20 zł jak w 2006 r. chciała Andrzej Arendarski. Łamię się w tej sprawie, bo sytuacja jednak wygląda gorzej niż przypuszczałem. Kołodko i Gomułka twierdzą, że znacznie obniży to koszt transakcyjne. Na III Kongresie Zarządzania Należnościami Kołodko powiedział, że koszty związane z wprowadzeniem euro już ponieśliśmy, najwyższy czas sięgnąć po korzyści. Ja twierdziłem, że trzeba poczekać na spokojniejsze czasy. Stanisław Gomułka to bystry profesor, pewnie wie co pisze. Stracimy suwerenność finansową, ale tu trzeba ratować państwo przed bankructwem. Ryzyko związane z ERM 2 jest duże. Rostowski mówi jednak, że na wariata tam nie wejdzie. Niech spotka się z Kołodką i Gomułką i przedyskutuje sprawę. Może razem coś wymyślą. To w końcu oni są ekonomistami. Ja z grubsza przewidziałem globalny krach 24 września 2008 r. I byłem w swoich prognozach lepszy od profesorów. Teraz zaczynają się jednak schody, jak przez to przejść. To wymaga bardziej fachowej wiedzy. Jeżeli więc zwiększać deficyt, to minimalnie. Bez szaleństw i wyrzucania miliardów na stadiony i autostrady. Bardziej odpowiada mi zdroworozsądkowy sposób myślenia Tuska i Rostowskiego. Donald mnie w tej sprawie nie zawiódł. Wkurza mnie jego poparcie dla okropnego traktatu lizbońskiego, ale podoba mi się jego drobnomieszczańskie (kupieckie) podejście do spraw gospodarczych. Pozdrawiam Jerzy Krajewski Więcej na ten temat: Czeka nas globalny krach - tekst z 24 września 2008 r. Jak przetrwać kryzys - tekst z 27 września 2008 r. Przedruk artykułu w "Gazecie Finansowej" 2 października 2008 Przedruk w serwisie www.eksportuj.pl 3 października 2008 r. Przedruk w portalu www.waluty.com.pl 4 października 2008 r. Plan antykryzysowy Jerzego Krajewskiego Polska wobec globalnego kryzysu - prezentacja Jerzego Krajewskiego na III Kongresie Zarządzania Należnościami Plan antykyzysowy Grzegorza Kołodki Kryzys może trwać nawet 5-7 lat Rostwoski: nie wpędzę Polski w pułapkę zadłużenia Rekordowy spadekP KB w strefie euro Pesymistyczna prognoza KE w sprawie kryzysu
Pierwszy etap globalnego krachu USA wchodzi w depresję, Chiny implodują 4 mld zł za zatrudnianie strażaków w firmach Składki wpłacone do PTE realnie straciły na wartości Jak zagraniczne banki ograły polskie firmy Pistolet przy głowie polskich firm Walutowe sidła banków komercyjnych Największa piramida finansowa w historii Grozi nam katastrofa finansowa Niezależny ekspert nie uprawia propagandy Politycy są inteligenti, a ludność głupia Dyktatura wielkich knorporacji Grozi nam katastrofa finansowa Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji Kiedy zbankrutuje nasze państwo? Politycy są inteligenti, a ludność głupia Dyktatura wielkich knorporacji Tesco bije w dostawców i klientów Tesco obniży zyski polskich firm Grozi nam katastrofa finansowa Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji Kiedy zbankrutuje nasze państwo? W USA nie ma małych prywatnych sklepów Jeronimo Martins przejmie 210 sklepów Plusa Jeronimo Martins - najgroźniejszy przeciwnik Zakaz handlu w niedziele i święta w całej UE Waltonowie - najbogatsza rodzina świata Stany Zjednoczone Socjalistycznej Ameryki Wal-Mart najcenniejszą marką świata Amerykański rząd przejmie kontrolę nad AIG Supermarkety licencjonowane jak telewizje Supermarkety zamieniają wolnych ludzi w niewolników Założenia ustawy o zrównoważonym rozwoju handlu "Rzeczpospolia" broni interesów wielkich sieci supermarketów Nikt nie bronił interesów małych i średnich firm Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie hipermarketów Prezydent Portugalii otworzy tysięczną Biedronkę Przykład PR wielkich sieci handlowych Globokoncerny zagrożeniem dla demokracji IKEA chce zbudować hipermarket koło Białegostoku Regulamin Konkursu Gmina Przyjazna Biznesowi Gmina Przyjazna Lokalnemu Biznesowi Tesco bije w dostawców i klientów Tesco obniży zyski polskich firm W USA nie ma małych prywatnych sklepów Jeronimo Martins przejmie 210 sklepów Plusa Jeronimo Martins - najgroźniejszy przeciwnik Zakaz handlu w niedziele i święta w całej UE Waltonowie - najbogatsza rodzina świata Stany Zjednoczone Socjalistycznej Ameryki Wal-Mart najcenniejszą marką świata Amerykański rząd przejmie kontrolę nad AIG Protekcjonizm w UE to normalność Supermarkety licencjonowane jak telewizje Supermarkety zamieniają wolnych ludzi w niewolników Założenia ustawy o zrównoważonym rozwoju handlu "Rzeczpospolia" broni interesów wielkich sieci supermarketów Nikt nie bronił interesów małych i średnich firm Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie hipermarketów Prezydent Portugalii otworzy tysięczną Biedronkę |


"Kryzys można porównać do lawiny, która po drodze zgarnia kolejne kraje, domy, ludzi. Pędzimy w dół i nie wiemy, kiedy i w którym miejscu się zatrzymamy i jakie po drodze poniesiemy straty. Wszystkie prognozy są mało wiarygodne, gdyż sytuacja jest bezprecedensowa", ocenia Witold Gadomski.