Menu Content/Inhalt
Witamy w serwisie arrow Zarządzanie arrow Banki ściągnęły z zagranicy 116 mld zł więcej niż wysłały
Banki ściągnęły z zagranicy 116 mld zł więcej niż wysłały Drukuj
03.03.2009

ImagePolskie banki nie transferują nielegalnie środków - wynika jednoznacznie z raportu Komisji Nadzoru Finansowego. Działające w naszym kraju instytucje finansowe więcej biorą pieniędzy od swoich zagranicznych spółek matek, niż trzymają u nich na rachunkach.

 

Czy zagranica drenuje polskie banki? 
 
To jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów: polskie banki pompują pieniądze do swoich właścicieli za granicą. Jakie są fakty?


Spekulacje, że zagranica pompuje pieniądze z polskich banków, pojawiły się jesienią ub.r., kiedy jedna po drugiej zagraniczne spółki-matki raportowały o potrzebach kapitałowych. Biznesy ulokowane w Polsce miały im pomóc łatać dziury w kasie. Jak jest w rzeczywistości?

Komisja Nadzoru Finansowego przygotowała raport nt. tego, jak banki dzieliły dywidendę za 2007 r. Łączny zysk 42 banków komercyjnych wyniósł 11,6 mld zł. Z tego 7 mld zł poszło na pokrycie strat z ubiegłych lat. To 60 proc. zarobku za 2007 r. Resztę – 4,5 mld zł podzielili akcjonariusze. To 40 proc. zysku. Dla porównania, z zysku za 2006 r. na dywidendę zostało przeznaczone 56 proc.

 Nadzorca rynku uważa, że w ub.r. doszło do istotnych zmian w polityce dywidendowej, która nastawiona jest bardziej na zasilanie kapitałów banku niż dzielenie się z akcjonariuszami.

To nie jedyna zmiana. Banki więcej pożyczają za granicą niż lokują tam własnych pieniędzy. W 2008 r. zmniejszyły poziom depozytów w instytucjach zagranicznych o 13 mld zł z 58 mld zł rok wcześniej. Z drugiej strony wzrosło natomiast zadłużenie od obcych banków: o 77 mld zł (do 160 mld zł).

„Oznacza to, że ekspozycja polskich banków na zagraniczny sektor finansowy zmalała, przy jednoczesnym zwiększeniu zaangażowania tych instytucji w finansowaniu polskiego sektora bankowego” – stwierdza KNF.

Komisja uspokaja, że w ramach prowadzonego na co dzień monitoringu przepływów finansowych między Polską a zagranicą „nie zaobserwowano transakcji mogących mieć znamiona nieuzasadnionego transferowania środków do podmiotów macierzystych”.

KNF rekomenduje bankom w tym roku niewypłacanie dywidendy.

By dodatkowo ograniczyć możliwość transferów zagranicznych, KNF wprowadził limit, że zaangażowanie polskiego banku w spółce powiązanej nie może przekroczyć 100 proc. wartosci kapitałów własnych.

źródło: www.pb.pl

 

Spekulacje na temat niezgodnego z prawem transferu pieniędzy polskich banków do zagranicznych spółek matek pojawiły się w drugiej połowie ubiegłego roku. Nasiliły się po tym, gdy okazało się, że kolejne zagraniczne banki potrzebują finansowego wsparcia swoich rządów.

KNF ostro wzięła się za przegląd przepływów środków pomiędzy polskimi instytucjami finansowymi a ich zagranicznymi udziałowcami. Od momentu eskalacji kryzysu - czyli jesieni ubiegłego roku, komisja nakazała naszym bankom codzienne przysyłanie raportów na temat przepływu pieniędzy pomiędzy nimi a właścicielami oraz innymi spółkami właścicieli.

- Na podstawie prowadzonego codziennie monitoringu nie stwierdziliśmy transakcji mogących mieć znamiona nieuzasadnionego transferu pieniędzy do podmiotów macierzystych - brzmi oświadczenie KNF

Przy okazji komisja sprawdziła, jaka jest polityka dywidendy banków, czyli płacenia akcjonariuszom premii z zysków. Jeszcze w 2007 r. przeznaczono na ten cel ponad połowę zysku wypracowanego rok wcześniej. W 2008 roku 40 proc.

W tym roku większość banków zadeklaruje, że nie ma zamiaru dać swoim właścicielom ani grosza. Takie zapewnienie złożyły zarządy niemal wszystkich największych działających na naszym rynku instytucji finansowych - w tym np. BZ WBK, BRE, Kredyt Bank czy Millennium.

Banki coraz mniej składają także na depozytach w spółkach matkach. W ubiegłym roku trzymały tam  13 mld zł mniej niż rok wcześniej.

Za to nasze banki coraz więcej pożyczają od głównych akcjonariuszy. W zeszłym roku ich zadłużenie wzrosło o 77 mld zł - do 160 mld zł.

Beata Tomaszkiewicz


źródło: Polska  za www.bankier.pl

Nasz komentarz:

Leszek Balcerowicz uchronił nas przed katastrofą

Banki na kredytach hipotecznych świetnie zarabiały. Aż przyszedł krach i wszystko posypało się. Bankrutami są nie tylko ludzie, ale również banki, a z nimi państwa, takie jak Irlandia, Łotwa czy Estonia. Polskę przed takim scenariuszem uchronił Leszek Balcerowicz, który na początku XXI wieku przyczynił się do znacznej podwyżki stóp procentowych.


„W celu sfinansowania rozwoju akcji kredytowej część banków zredukowała poziom środków ulokowanych w podmiotach sektora finansowego. W przypadku zagranicznych instytucji (nierezydentów) – o 13,8 mld zł, z 58 mld zł. W tym czasie do polskich banków  wpłynęło (…) zagranicznych instytucji finansowych (nierezydentów) – 77,2 mld zł (wzrost do 160 mld zł). Znaczną część tego przyrostu stanowiły środki uzyskane w ramach macierzystych grup kapitałowych”, czytamy w raporcie KNF.

Oznacza to,  że od zagranicznych instytucji finansowych (nierezydentów) banki działające w Polsce uzyskały 115,8 mld zł więcej niż ulokowały. Nadwyżka ta poszła głównie na kredyty hipoteczne, gotówkowe, biznesowe.

Teraz zagraniczne instytucje finansowe (nierezydenci) muszą martwić się, by banki działające w Polsce  odzyskały to, co pożyczyły polskim klientom.

115,8 mld to bardzo dużo pieniędzy, po dzisiejszym kursie -  30,7 mld dolarów.

Zarzuty o drenowaniu polskiej gospodarki przez zagraniczne banki biorą się z innych powodów – opcji walutowych, dużych spredów przy spłacie kredytów walutowych, utrzymywania wysokiego oprocentowania kredytów mimo obniżek stóp procentowych.

Z drugiej jednak strony prawdą jest, że banki komercyjne kilka lat temu znacznie obniżyły marże kredytów hipotecznych, by rozbujać rynek mieszkaniowy w Polsce. Tańsze kredyty miały zwiększyć popyt na mieszkania, to miało przyczynić się do wzrostu cen mieszkań i zachęcić kolejne osoby do brania kredytów hipotecznych (trzeba jak najszybciej kupić mieszkanie, bo ich ceny szybko idą do góry).

Taki mechanizm przez wiele lat działał w innych krajach wywołując boom na rynku mieszkaniowym i w całej gospodarce.


Było to życie na kredyt. Banki na kredytach hipotecznych świetnie zarabiały. Aż przyszedł krach i wszystko posypało się. Bankrutami są nie tylko ludzie, ale również banki, a z nimi państwa, takiej jak Irlandia, Łotwa czy Estonia.

Polskę przed takim scenariuszem uchronił Leszek Balcerowicz, który na początku XXI wieku przyczynił się do znacznej podwyżki stóp procentowych.

Schłodził tym znacznie gospodarkę, ale uratował nas przed prawdziwą katastrofą. .

Wiele osób krytykowało go za to.

Dziś okazuje się, że Leszek Balcerowicz miał rację. Powinniśmy mu więc dziś powiedzieć: „Dziękujemy, Panie Profesorze”.

 

Jerzy Krajewski

 

Ankieta

Ile powinno działać banków zrzeszających?
 
designed by www.madeyourweb.com