Menu Content/Inhalt
Witamy w serwisie arrow Banki arrow Konsolidacja może prowadzić do komercjalizacji
Konsolidacja może prowadzić do komercjalizacji Drukuj
Jerzy Krajewski   
31.08.2005

Z dr Urszulą Wiśniewską rozmawia Jerzy Krajewski

W czerwcu 2005 r. obroniła Pani w Szkole Głównej Handlowej pracę doktorską pt. „Proces konsolidacji bankowości spółdzielczej w Polsce w latach 1990-2001”, napisaną pod kierunkiem prof. zw. dr. Władysława L. Jaworskiego. Jakie wypływają z niej wnioski? Czy konsolidacja była korzystna dla sektora banków spółdzielczych i polskiej gospodarki?

Procesy konsolidacyjne, które zachodzą praktycznie we wszystkich krajach Europy Zachodniej oraz w USA, sprawiły, że sektor banków spółdzielczych systematycznie zwiększa swój potencjał finansowo-ekonomiczny, wdraża nowoczesne techniki bankowe, zmniejsza koszty i redukuje ryzyko. Przez to staje się bardziej konkurencyjny na rynku. Przemiany te wpływają także na wzrost ogólnej efektywności funkcjonowania banków oraz możliwości zaspokajania wzrastających potrzeb i oczekiwań ze strony klientów i członków banków. Należy jednak zwrócić uwagę, że zachodzące procesy mają także negatywne strony, do których można zaliczyć: wysokie koszty związane z realizacją całego przedsięwzięcia, utratę samodzielności części banków, osłabienie więzi członkowskich (utrata części członków), co z kolei sprawia, że w bankach tych obserwuje się odchodzenie od ich spółdzielczego charakteru na rzecz typowej działalności komercyjnej. Również w Polsce proces konsolidacji banków spółdzielczych negatywnie wpłynął na możliwość realizacji ich misji. Jego minusem jest utrata ich regionalnego oblicza, przez które rozumieć można bezpośrednie powiązania z lokalną społecznością, wytwarzające większe zrozumienie potrzeb lokalnych i lepsze wyczucie ryzyka w transakcjach z miejscowymi klientami. Są też inne skutki negatywne: dążenie do osiągnięcia wysokiego progu kapitałowego zniekształciło prawidłowy układ kredytów i depozytów w bankach. Nastąpiło zmniejszenie się akcji kredytowej w stosunku do posiadanych depozytów. Analizując globalnie cały sektor banków spółdzielczych w Polsce, można wyciągnąć wnioski, że konsolidacja tych banków ma sens tylko wtedy, gdy pomiędzy poziomem rentowności funkcjonowania banku a poziomem jego powiązania ze społecznością lokalną jest zachowana równowaga.

Dlaczego konsolidacja banków spółdzielczych wymuszona progami kapitałowymi jest, Pani zdaniem, drakońską kuracją?

Tę przesłankę procesu konsolidacji nazwałam kuracją drakońską, ponieważ często był to jedyny powód konsolidacji banków, a jak się okazało, jego pozytywne efekty często były krótkotrwałe. Wymowę ma również fakt, że łączenia BS-ów w zbyt wielu przypadkach ukierunkowane są tylko na pierwszy próg kapitałowy. Takie podejście podnosi koszty dalszych konsolidacji przy konieczności osiągania progu docelowego. Nie wolno też nie uwzględniać, że procesy konsolidacji niosą za sobą w pierwszym okresie dodatkowe koszty, które przy niekorzystnych warunkach wewnętrznych mogą łączące się banki prowadzić do sytuacji kryzysowych. Analizując poszczególne decyzje dotyczące wysokości poziomu funduszy własnych oraz wymaganych terminów ich osiągania przez banki spółdzielcze, ma się wrażenie, że głównym celem wprowadzanych uregulowań jest likwidacja banków spółdzielczych i przekształcenie ich w małe banki komercyjne. Co bowiem nastąpi po osiągnięciu poziomu 5 mln euro funduszy własnych? Banki spółdzielcze mogą wtedy utracić spółdzielczy charakter.

Jak banki spółdzielcze mogą konkurować z wielkimi bankami komercyjnymi - globalnymi graczami?

Bank spółdzielczy na rynku lokalnym może być groźnym konkurentem dla największego nawet banku komercyjnego. Ważna jest nie tyle ogólna wielkość i zasobność banku, lecz jego udział w rynku lokalnym. Udział ten i stopień konkurencyjności rynku możemy zmierzyć uproszczoną metodą, analizując liczbę punktów sprzedaży poszczególnych banków działających na badanym rynku. Ma to szczególne zastosowanie zwłaszcza w przypadku klientów detalicznych, dla których jednym z najważniejszych czynników wyboru banku jest bliskość placówki bankowej. Zatem im więcej punktów sprzedaży banku, tym większy jego udział w rynku lokalnym, większe bariery wejścia na ten rynek i tym trudniej jest na nim egzystować konkurentom. Jeżeli zatem okaże się, że bank spółdzielczy ma dość dobrze rozbudowaną sieć sprzedaży na swoim terenie działania, a do tego dobrze potrafi wykorzystać swoje atuty jakość obsługi (np. procedurę szybkiego udzielania kredytów) i praktyczną znajomość potrzeb rynku - to może nie obawiać się konkurencji nawet dużych krajowych banków komercyjnych. Prawidłowość tę widać zresztą na wielu rynkach lokalnych, na których banki spółdzielcze doskonale funkcjonują mimo obecności placówek znaczących banków komercyjnych.

Z zebranych przez Panią danych wynika, że banki spółdzielcze obsługują 6 proc. małych firm o obrotach rocznych do 3,2 mln zł i 1 proc. średnich o obrotach rocznych od 3,2 do 30 mln zł? Jak mogą one pozyskać więcej klientów w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw?

Powyższe dane są efektem badań przeprowadzonych w 1998 roku, jednakże struktura poszczególnych pozycji nie uległa dotychczas znaczącej zmianie. Może ulec poprawie, jeżeli banki wykorzystają to, że program wspierania małej i średniej przedsiębiorczości za pomocą wyspecjalizowanych agencji i funduszy mikro dotychczas nie przyniósł w naszym kraju oczekiwanych efektów. To wyzwanie mogą podjąć banki spółdzielcze, które ostatnio notują coraz mniejsze zyski z obsługi kredytów preferencyjnych dla rolnictwa, stanowiących znaczną część ich portfeli kredytowych. Z badań przeprowadzonych przez Fundację Edukacji i Badań Bankowych wynika, że blisko połowa ankietowanych przedstawicieli małego i średniego biznesu ocenia dobrze lub bardzo dobrze poziom konkurencyjności banków spółdzielczych. Wśród cech, które wyróżniają banki spółdzielcze na tle innych banków, najczęściej wymienianych przez przedstawicieli małych i średnich firm, zdecydowanie dominują: niskie prowizje (23 proc.), szybka obsługa i brak kolejki (18 proc.) oraz miła obsługa (16 proc.). Badania wykazały w sposób jednoznaczny, że segment małych firm ma wszystkie podstawowe cechy rynku lokalnego, na którym przy wyborze banku decyduje czynnik lokalizacyjny (bliskość placówki bankowej).

W obsłudze samorządów jest lepiej. Banki spółdzielcze pracują dla 70 proc. gmin wiejskich, 55 proc. gmin miejsko-wiejskich i 15 proc. gmin miejskich. Czy mogą jeszcze zwiększać udział w tym rynku?

Zaprezentowane dane są efektem badań przeprowadzonych przez Fundację Edukacji i Badań Bankowych w 2000 r. W ocenie bankowców małe jednostki terytorialne, a zwłaszcza gminy, będą miały spore kłopoty z pozyskaniem środków z funduszy pomocowych Unii Europejskiej. Wynika to przede wszystkim z tego, że procedury unijne są skomplikowane, a poza tym wymagane jest minimum 25 proc. środków własnych. Stąd między innymi znacząca rola banków w doradztwie i pomocy w przygotowaniu projektów finansowych i wniosków. Ważną rolę będzie też odgrywało finansowanie pomostowe, ponieważ projekty muszą zostać najpierw sfinansowane przez samorządy, a unijne fundusze mają zrefundować poniesione wydatki. Banki spółdzielcze, które obecnie są również doradcami samorządów, mają szansę zwiększyć udział w tym rynku.

Jak w praktyce łączyć dążenia banków spółdzielczych do osiągania wysokiej efektywności z ich misją społeczną?

Głównym motywem prowadzenia działalności operacyjnej w warunkach gospodarki rynkowej jest osiąganie zysków. Niemniej w przypadku banków spółdzielczych ich spółdzielcza forma własności oraz silne powiązanie z gospodarką wiejską każą uwzględniać w działalności operacyjnej oprócz przesłanek czysto komercyjnych także finansowe aspiracje lokalnych środowisk, zwłaszcza zaś potrzeby kapitałowe rolnictwa wynikające z finansowania przekształceń strukturalnych w tym sektorze. Gospodarka wiejska, a w szczególności rolnictwo, jest naturalną bazą operacyjną banków spółdzielczych, dlatego w planowaniu strategii finansowania restrukturyzacji i modernizacji tego sektora nie można pominąć ich udziału. W banku spółdzielczym powinna obowiązywać główna zasada: miejscowy pieniądz na potrzeby miejscowego społeczeństwa, uzupełniona o doktrynę przekształcenia banku spółdzielczego z banku drobnego rolnika i rzemieślnika - dystrybuującego kredyty preferencyjne, w lokalne centrum finansowe, którego współwłaścicielami i klientami zarazem będą nie przede wszystkim drobni rolnicy i rzemieślnicy, ale także środowiskowi liderzy prywatni i instytucjonalni oraz zwykli obywatele.

Analizując cały sektor banków spółdzielczych w Polsce, można wyciągnąć wnioski, że konsolidacja tych banków ma sens tylko wtedy, gdy pomiędzy poziomem rentowności funkcjonowania banku a poziomem jego powiązania ze społecznością lokalną jest zachowana równowaga.

Określając cel funkcjonowania banku spółdzielczego, nie możemy ograniczać się tylko do celu ekonomicznego. Jeśli ograniczymy się tylko do tego - rzeczywiście może okazać się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przekształcanie ich w akcyjne banki komercyjne. Ale wtedy możliwości przetrwania takich banków w epoce globalizmu będą wątpliwe. Natomiast, jeżeli celem spółdzielczości bankowej będą także cele społeczne - co wynika ze specyfiki tych banków - rozumiane przede wszystkim w ten sposób, że za pośrednictwem banków spółdzielczych członkowie będą korygować wady mechanizmów rynkowych, to istnieje uzasadnienie utrzymania ich spółdzielczego charakteru, regionalnego i niszowego usytuowania. Oznacza to, że celem banków spółdzielczych nie powinna być wyłącznie maksymalizacja zysku, ale osiągnięcie także maksimum użyteczności - czyli realizacja obu celów równocześnie. Pamiętać należy również o tym, że banki spółdzielcze, są - jak inne banki - instytucjami zaufania publicznego, a ich działalność dotyczy także osób i firm, które nie są członkami banku spółdzielczego. Dlatego też, aby BS realizował założenia spółdzielczości, jego kondycja finansowa musi dawać rękojmię jego płynności i wypłacalności.

/ Głos Banków Spółdzielczych, Nr 9-2005 /

 

Ankieta

Ile powinno działać banków zrzeszających?
 
designed by www.madeyourweb.com