| Optymistyczne prognozy dla banków spółdzielczych |
|
| Jerzy Krajewski | |
| 30.04.2005 | |
|
Z Ewą Kawecką-Włodarczak, prezesem Zarządu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, rozmawia Jerzy Krajewski Od 10 lat jest Pani prezesem Zarządu BFG. Co sprawiło Pani największe kłopoty, a co przyniosło najwięcej radości? Najbardziej kłopotliwy był sam początek działalności Funduszu, czyli wiosna 1995 r., gdy trzeba było znaleźć lokal, zatrudnić pracowników, a w tym czasie coraz więcej banków wpadało w tarapaty. Zarząd BFG został powołany 19 kwietnia, a dzień później zbankrutował Agrobank. Była to pierwsza duża upadłość bankowa w Polsce. I już w czerwcu 1995 r. wypłaciliśmy jego klientom pierwsze gwarancje depozytowe, co sprawiło nam wiele satysfakcji. Naszym sukcesem jest również to, że od czterech lat nie upadł w Polsce żaden bank. To świadczy o tym, że nasza praca była pożyteczna i skuteczna. Obecnie nic nie wskazuje na to, by miało dojść do kolejnych upadłości banków. Choć trzeba zastrzec, że w gospodarce rynkowej mogą się one zawsze zdarzyć. W ciągu 10 lat BFG wypłacił 315 tys. deponentów 94 banków postawionych w stan upadłości (5 banków komercyjnych i 89 banków spółdzielczych) aż 812 mln złotych. Czy kwota tych wypłat musiała być aż tak duża? Czy jest szansa, że chociaż część tych pieniędzy uda się odzyskać Funduszowi, np. z masy upadłościowej banków? Kwota wypłat dla deponentów nie mogła być niższa, gdyż wynika z ustawy o BFG, która określa, komu i ile należy wypłacić. Warto zauważyć, że z tego aż 485 mln zł to wypłaty dla klientów Banku Staropolskiego. Z masy upadłościowej banków odzyskujemy od zera do stu procent wartości wypłaconych gwarancji. Zależy to od portfela kredytowego banku i skuteczności syndyka. Do tej pory udało się nam odzyskać ponad 60 mln zł. Toczy się jeszcze kilka postępowań upadłościowych. W czerwcu 2005 r. ma się skończyć przetarg na zakup znajdującego się w upadłości Banku Staropolskiego. Jakie były najważniejsze przyczyny upadków banków spółdzielczych? W latach 1993-1995, gdy przeszła duża fala upadłości banków spółdzielczych, główną przyczyną ich kłopotów byli kredytobiorcy, których określamy mianem „turystów”. Nie byli to lokalni klienci od lat znani BS-om. Wielu z nich miało firmy od niedługiego czasu, często hurtownie. To były niestabilne biznesy. łatwo wpadały w kłopoty z powodu zawirowań na rynku, ciągnąc za sobą w dół część banków spółdzielczych. Ile składek wpłaciły do BFG banki komercyjne, a ile banki spółdzielcze? W latach 1995-2004 wpłaty na fundusz pomocowy wyniosły: 1695 mln zł - banki komercyjne i ponad 110 mln zł - banki spółdzielcze. Składki na fundusz pomocowy zbierane są regularnie według stawek ustalanych przez Radę BFG na wniosek zarządu. Trzeba jednak zauważyć, że od 1998 r. fundusz ten zasila również NBP Obecnie jego składki stanowią 50 proc. wpłat. Z funduszu pomocowego udzielane są pożyczki dla zagrożonych upadłością banków komercyjnych i spółdzielczych na ich sanację. Obowiązuje zasada tzw. niższego kosztu, tzn. że kwota pożyczki dla banku nie może być większa niż kwota gwarantowanych w nim depozytów. Jaka była wartość wolnych środków (niezaangażowanych w pomoc dla banków) na kontach BFG w końcu 2004 r., a jaka będzie w końcu 2005 r.? Na koniec 2004 r. mieliśmy ponad 990 mln zł, ale już w styczniu 2005 r. wypłaciliśmy Getin Bankowi pożyczkę w wysokości 450 mln zł na przejęcie Banku Przemysłowego. W końcu 2005 r., jeżeli wszystkie banki spłacą pożyczki zgodnie z planem, będzie około 700 mln zł. Gdy za kilka lat banki oddadzą pożyczki, BFG będzie miał do dyspozycji potężną kwotę 2 mld zł. Liczę, że wszystkie banki zwrócą pożyczki. Dotychczas tak właśnie było. Ale zapewne pojawią się wnioski o nowe pożyczki dla kolejnych banków. Powszechnie uważa się, że obecnie banki w Polsce są stabilnymi instytucjami, że nie grozi im bankructwo. Czy zatem składki na BFG nie są zbyt wysokie? Wydaje mi się, że dalsze obniżanie składki jest niemożliwe. Obecnie wynosi ona 0,075 proc. wartości aktywów ważonych ryzykiem, ale przecież połowę płaci NBP Maksymalnie składka może być kilka razy wyższa - może wynosić 0,4 proc. wartości aktywów. Od takiego poziomu zaczynaliśmy. Można to też porównać inaczej. W 2004 r. zysk całego sektora bankowego wyniósł ponad 7 mld zł, a wpłaty na BFG niewiele ponad 62 mln zł, w tym ponad 4 mln zł od banków spółdzielczych. Wraz z postępującymi procesami globalizacyjnymi i fuzjami banków coraz mniej będzie w naszym kraju samodzielnych podmiotów działających na polskim prawie. Wzrośnie natomiast liczba oddziałów zagranicznych banków. Czy one będą podlegały polskiemu czy obcemu systemowi gwarancji depozytów? Rzeczywiście obserwujemy rozpoczęcie procesu przekształcania się banków w Polsce w zagraniczne oddziały. Dotyczy to jednak zaledwie kilku i to mniejszych podmiotów. Duże banki, których akcje notowane są na warszawskiej giełdzie, zapewne jeszcze długi czas zachowają swoją podmiotowość. Od 1 maja 2004 roku obowiązkowa przynależność do polskiego systemu gwarantowania depozytów nie dotyczy oddziałów banków mających siedzibę w państwie będącym członkiem Unii Europejskiej oraz banków krajów Unii działających transgranicznie. Podmioty te korzystają z systemów gwarantowania swoich krajów macierzystych. Banki spółdzielcze w swoich placówkach i na stronach internetowych podkreślają, że środki w nich lokowane gwarantowane są przez BFG. Fundusz nieodpłatnie udostępnił wszystkim bankom tabliczki z takimi informacjami i na bieżąco dostarcza im ulotki informujące o objęciu ich naszymi gwarancjami. Chodzi o to, by klienci wiedzieli, jakie mają prawa i znali swój bank. Temu ostatniemu służy również wymóg, by w każdym oddziale był dostępny dla nich bilans banku i rachunek wyników. Jak działa system monitorowania banków Departamentu Analiz BFG? Jak często zbieracie informacje z banków? Jak są one dokładne? W jaki sposób monitorujecie i kontrolujecie wykorzystanie przyznanej bankom pomocy? Za pośrednictwem NBP otrzymujemy podstawowe sprawozdania ze wszystkich banków. Natomiast te, którym udzielamy pomocy, raportują nam bezpośrednio o swoich działaniach. Szczególnie wnikliwie przyglądamy się najgorszym bankom, które np. maja zły portfel kredytowy, niestabilne władze. Jak duża to jest grupa? Bardzo nieliczna. Kondycja całego sektora bankowego jest bardzo dobra. Wyniki I kwartału 2005 r. wskazuję, że ten rok może być jeszcze lepszy niż poprzedni. W latach 1996 - 2005 BFG wydał na pomoc dla banków komercyjnych i spółdzielczych łącznie 3,7 mld zł. 92,3 proc. tej kwoty poszło do banków komercyjnych, a 7,7 proc. do spółdzielczych. Jakie były efekty tej pomocy? Udało się nam uratować wiele banków. Ich klienci nie stracili kwot nie gwarantowanych przez nasz Fundusz. Zachowana też została spora liczba miejsc pracy. Przetrwały placówki bankowe. Poprawiła się opinia o sektorze bankowym. Ile banków korzysta obecnie z funduszu pomocowego BFG? Niedużo - 19 banków komercyjnych i 6 spółdzielczych. Były to podmioty zagrożone niewypłacalnością, ale obecnie ich sytuacja jest już w większości przypadków dobra. Od pięciu lat BFG zarządza funduszem restrukturyzacji banków spółdzielczych (frbs), powstałym ze środków funduszu tworzonego przez lata przy BGŻ. W 2001 r. miał on do dyspozycji 123 mln zł. Czemu on służy? Ten fundusz jest przeznaczony wyłącznie dla banków wypłacalnych i służy wsparciu procesów konsolidacyjnych. Jest przeznaczony m.in. na ujednolicanie procedur i oprogramowania komputerowego. Obecnie 81 banków spółdzielczych korzysta z tego typu pożyczek. Ciągle przychodzą wnioski o kolejne pożyczki. Środki frbs są jednak na wyczerpaniu. Skończą się po rozpatrzeniu wniosków, które już wpłynęły. Na kolejne środki trzeba będzie poczekać aż część banków spłaci swoje zobowiązania. Z inicjatywy KZBS wprowadziliśmy karencję w spłacie tych pożyczek, co jest korzystne dla banków, które je zaciągają. Z drugiej jednak strony sprawia, że pieniądze są dłużej u pożyczkobiorców, później wracają do BFG. Jak ocenia Pani sytuację sektora banków spółdzielczych wiosną 2005 r.? Nadzwyczaj optymistycznie. Mają bowiem dobre wyniki i szansę na szybki rozwój. Na wieś płyną dopłaty bezpośrednie. Coraz więcej osób korzysta tam z usług bankowych. A konkurenci, duże banki komercyjne, nie zamierzają schodzić na poziom niewielkich miejscowości. Jaki cele stawia sobie BFG na kolejne 10 lat? W najbliższych latach najistotniejsza jest dla nas zmiana ustawy o BFG. Chcemy określić nowe zasady gromadzenie środków na wypłaty środków gwarantowanych. Po doświadczeniach z Bankiem Staropolskim, kiedy musieliśmy pociągnąć jednorazowo kwotę 485 mln zł, co przełożyło się na wyniki całego sektora, pojawiły się postulaty, by w okresach koniunktury gromadzić środki na niespodziewane kłopoty. Chcielibyśmy również, by BFG mógł wchodzić kapitałowo do banków, które popadły w kłopoty, gdy inne banki nie będą chciały im pomóc. Będziemy też poprawiać stan wiedzy o BFG. A co będzie za 10 lat? Niezależnie od zmian w polskim systemie bankowym, jedno jest pewne, Fundusz nadal będzie chronił depozyty klientów banków i służył pomocą całemu sektorowi bankowemu w Polsce. / Głos Banków Spółdzielczych, Nr 5-2005 / |


