| Samopomoc to spółdzielcza idea |
|
| 03.10.2009 | |
Rząd Donalda Tuska oddając Holendrom pełnię władzy w BGŻ bardzo zaszkodzi bankom spółdzielczym. Gdy Rabobank przejmie pełną kontrolę nad BGŻ ruszy z potężnym atakiem na prowincję, by odebrać klientów BS-om. Na naszych polityków nie ma jednak co liczyć. Trzeba liczyć na siebie. Pomagać sobie nawzajem. Łączyć siły.
Zagraniczni menedżerowie z Eureko przy prywatyzacji PZU ograli nasze państwo, a więc każdego z nas, łącznie na kilkanaście miliardów złotych. Dostaną bowiem 5 mld zł odszkodowania za wyjście ze spółki, a akcje, które kupili za 3 mld zł, są teraz warte 12-14 mld zł.
Były wiceminister finansów Jacek Bartkiewicz, który też im pomógł, nadal jest prezesem BGŻ. W zasadzie zagranicznym menedżerom należą się brawa za skuteczność w biznesie. Zrobili dobre rozeznanie w naszym kraju, zdobyli właściwe kontakty i zarobili kilkanaście miliardów złotych w kilka lat, nie posiadając na początku wielkich kapitałów (chodzi o Eureko, bo Rabobank ma dużo pieniędzy).
Jerzy Buzek, szef rządu AWS-UW, który zbyt tanio sprzedał akcje PZU dziwnej grupie Eureko, zdobył na Śląsku 400 tys. głosów w wyborach 7 czerwca 2009 r. i teraz jest szefem Parlamentu Europejskiego. Dobrze sobie radzi również Emil Wąsacz, który tanio sprzedał Eureko pakiet akcji PZU jako minister skarbu. Na salonach bryluje też Aldona Kamela-Sowińska, kolejna minister skarbu państwa, która podpisała z Eureko fatalną umowę o sprzedaży kolejnego pakietu akcji. Przez ich złe umowy z Eureko straciliśmy 14-16 mld zł, a oni mają się świetnie. Nie powiedzieli nam jednego słowa "przepraszam".
Politycy w Polsce są inteligentni, a ludność głupia, bo wybiera do parlamentu największych cwaniaków. Ostatnio najlepszym dowodem tego są stenogramy rozmów szefa największego klubu parlamentarnego Zbigniewa Chlebowskiego z biznesmenami w sprawie ustawy hazardowej. Ciekawe, jak wyglądały nieoficjalne rozmowy polityków z menedżerami z Eureko i Rabobanku. Szansy na poprawę nie widzę. Najwięksi cwaniacy mają bowiem pieniądze na reklamę i promocję w mediach, na billboardach, a ciemny lud ich kupuje.
Na naszych polityków nie ma jednak co liczyć. Trzeba liczyć na siebie. Pomagać sobie nawzajem. Łączyć siły. Przy stratach 14-16 mld zł na PZU pozbycie się udziałów w BGŻ może rządowi wydawać się drobiazgiem. Cały bank wyceniany jest na 3,6 mld zł, a pakiet posiadany przez Skarb Państwa to tylko 1,2 mld zł. Teraz celem Rabobanku jest przejęcie kontroli nad sektorem banków spółdzielczych. Najpierw Holendrzy będą chcieli wejść do banków zrzeszających. Są konsekwentni i systematyczni. Dotrą do właściwych ludzi, znajdą luki. Mają świetne układy w sferach rządowych. Polscy urzędnicy państwowi prędzej pomogą Holendrom niż polskim bankom spółdzielczym. Holendrzy potrafią się bowiem odwdzięczać za przysługi. Kariera Andrzeja Chmieleckiego wydaje się tego dowodem. O wielu innych formach wdzięczności pewnie nigdy się nie dowiemy. W BGŻ skarb państw powinien zachować swoje udziały i blokować Rabobank. Tak utrudniać mu życie, by skłonić go do odsprzedania akcji BGŻ sektorowi banków spółdzielczych. Zachowanie zagranicznych menedżerów w sprawie Eureko, szczególnie oddanie jej do zagranicznego sądu arbitrażowego, wskazują, że to bezczelne łobuzy, a z łobuzami nie prowadzi się żadnych interesów. I te łobuzy już podjęły działania, by przejąć kontrolę nad sektorem banków spółdzielczych w Polsce. Polski sektor banków spółdzielczych powinien zerwać wszelkie kontakty z Rabobankiem. Bo to jego najgroźniejsi konkurenci. Ich bezczelność w sprawie Eureko pokazuje nawet, że to nie tylko konkurenci. To wrodzy najeźdźcy. Współpraca z nimi to zdrada naszej społeczności. Jeżeli rząd Donalda Tuska sprzeda akcje BGŻ, również z BGŻ sektor banków spółdzielczych powinien zerwać wszelkie kontakty. Niestety, z rządem PO-PSL nie będzie można zerwać kontaktów. Nadal będzie nam przewodził. Dwoje prezesów banków spółdzielczych, którzy są posłami PO, głównej partii rządowej, niewiele może. Partie to bowiem struktury mocno zhierarchizowane, by nie powiedzieć dworskie. Dostęp do ucha szefa partii ma wąska grupa ludzi. W PO do niedawna byli to przewodniczący klubu Zbigniew Chlebowski i skarbnik partii Mirosław Drzewiecki. Niestety, wydało się, że obaj bardziej zabiegali o interesy branży hazardowej niż interesy państwa. Podobnie jest z ministrem skarbu, który bardziej zabiega o interesy Rabobanku niż interesy państwa. A wydaje się, że w sumie najbardziej chodzi o interesy partii, która potrzebuje pieniędzy na kampanie wyborcze. Interes naszej społeczności i państwa mało kogo obchodzi.
Więcej na ten temat Porozumienie Skarbu Państwa z Eureko Wyceny PZU i BGŻ z września 2009 r. Rząd odda BGŻ właścicielowi Eureko? Rząd odda Rabo kontrolę nad BGŻ? Politycy są inteligenti, a ludność głupia Andrzej Chmielecki odszedł z zarządu BGŻ Odbierzmy Holendrom BGŻ - burzliwa dyskusja na forum PR News Rabobank chce odkupić resztę akcji BGŻ Rozstanie z BGŻ - artykuł ze stycznia 2005 r. z autoryzowaną wypowiedzią Jacka Bartkiewicza Wizyta przedstawicieli Rabobabnku Kto zabrał BGŻ bankom spółdzielczym ? Kto pomógł Holendrom przejąć BGŻ Wizyta przedstawicieli Rabobabnku Mocne starcie banków spółdzielczych z BGŻ Holendrzy pokazali, jak wiele potrafią |



Rząd Donalda Tuska oddając Holendrom pełnię władzy w BGŻ bardzo zaszkodzi bankom spółdzielczym. Gdy Rabobank przejmie pełną kontrolę nad BGŻ ruszy z potężnym atakiem na prowincję, by odebrać klientów BS-om. Na naszych polityków nie ma jednak co liczyć. Trzeba liczyć na siebie. Pomagać sobie nawzajem. Łączyć siły.