| KNF broni branżowych interesów |
|
|
PRL rozsadzały interesy resortowe. Każdy minister chciał jak najwięcej pieniędzy na realizację projektów w swojej branży. Mało kto liczył koszty i zyski. Nikt nie widział całości gospodarki. Ostatnim, który próbował to robić, był samouk Władysław Gomułka. Po nim zaczęliśmy niefrasobliwe życie na kredyt. Po utracie władzy w końcu 1970 r. Władysław Gomułka ostrzegał zwycięską ekipę Edwarda Gierka przed nadmiernym zaciąganiem zobowiązań przez państwo. Ekipa Edwarda Gierka nie przejęła się tymi ostrzeżeniami. Zaciągnęła spore kredyty za granicą, dała renty i emerytury rolnikom i wiele przywilejów emerytalnych innym grupom społecznym. Następne ekipy rządowe już tylko zwiększały zadłużenie publiczne jawne i ukryte. Dziś jawny dług publiczny wynosi ponad 600 mld zł, a ukryte zobowiązania państwa wobec emerytów i rencistów - 3 biliony złotych, jak policzył Instytut Sobieskiego. Polsce znowu grozi niewypłacalność. Nadal nie ma przywódców, którzy widzą całość gospodarki i myślą w perspektywie 20-30 lat. Dodatkowo doszedł element dysfunkcjonalny związany z powrotem do demokracji parlamentarnej i w pełni wolnych wyborów. Nasi przywódcy zamiast patrzeć na różne rozwiązania strategicznie, myślą tylko "do następnych wyborów". No i jest jeszcze kwestia pieniędzy na kampanie wyborcze. Partie potrzebują ich coraz więcej na reklamy telewizyjne, radiowe, billboardy i instytucje, dające prace ich członkom. To uzależnia je od sponsorów i skłania do przychylności wobec koncernów finansowych, budowlanych, przemysłowych. Są też prywatne interesy urzędników państwowych. Wielu z nich myśli o tym, jak najlepiej urządzić się w prywatnym biznesie po przygodzie w instytucjach państwowych. To sprawia, że zamiast służyć społeczeństwu, oddają przysługi koncernom. Znam bardzo wiele przykładów takich działań. W kontekście reformy emerytalnej będzie to kariera Ewy Lewickiej, która najpierw jako urzędnik państwowy wdrażała nowy system z Powszechnymi Towarzystwami Emerytalnymi, a teraz jest szefową Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych i jak lwica broni interesów PTE przeciw interesom społeczeństwa. Rząd Donalda Tuska pozytywnie zaskoczył mnie w zeszłym roku, bo mimo oporu koncernów finansowych przeforsował w parlamencie ustawowe obniżenie opłat pobieranych przez PTE. Należą mu się za to wielkie brawa, szczególnie duże dla minister pracy Jolanty Fedak. Doceniam to. Teraz minister Fedak chce dalej obniżać koszty funkcjonowania systemu emerytalnego i ratować finanse publiczne. Należą się jej za to kolejne brawa. Pojawia się jednak coraz więcej przeciwników jej koncepcji. Zaskoczyła mnie krytyka ze strony KNF. Pracują tam bowiem ludzie, którzy są w stanie ogarnąć złożoność problemu i wiedzą, że Polsce grozi bankructwo, a korzystając z PTE jako społeczeństwo decydujemy się na ryzykowne inwestowanie na kredyt w akcje i obligacje, bo pieniądz wpłacane do PTE są finansowane długiem publicznym. Stanowczo jednak stają po stronie interesów prywatnych banków i koncernów finansowych. Bronią branży, w której działają, tak jak w PRL resortowi ministrowie. Część z nich pewnie liczy, że kiedyś branża odwdzięcz się im za obronę jej interesów. Interesów społeczeństwa i Polski broni minister Jolanta Fedak i minister finansów Jacek Rostowski. Ale ich pozycja jest coraz słabsza. Zbliżają się ważne wybory, więc partie potrzebują wsparcia sponsorów. Jerzy Krajewski Więcej na ten temat: Kluza rozstrzelał pomysł Fedak Nie będzie zakładów emerytalnych |



W KNF pracują ludzie, którzy wiedzą, że Polsce grozi bankructwo, a korzystając z PTE jako społeczeństwo decydujemy się na ryzykowne inwestowanie na kredyt w akcje i obligacje, bo pieniądz wpłacane do PTE są finansowane długiem publicznym. A mimo to krytykują rozsądne pomysły minister Jolanty Fedak.