| BS-y umocniły swoją pozycję w sektorze bankowym |
|
| 23.06.2010 | |
|
Z danych "Rzeczpospolitej" wynika, że aktywa wielu banków komercyjnych w 2009 r. spadły, natomiast aktywa banków spółdzielczych wzrosły. W końcu 2009 r. aktywa banków spółdzielczych wyniosły 61,7 mld zł. Wzrosły o 9 proc. Gdy aktywa banków komercyjnych wzrosły tylko o 2 proc. Stało się więc tak, jak przewidywałem kilkanaście miesięcy temu. W kryzysowych czasach pozycja banków spółdzielczych w sektorze bankowym wzrosła. Banki komercyjne musiały oddać głównie do spółek matek część z ponad 100 mld zł, które ściągnęły z zagranicy w latach 2006-2008. W Rabobanku aktywa w 2009 r. spadły aż o 32,8 proc., w DZ Bank Polska spadły o 18,7 proc. proc., w ING BSK - o 14 proc., w Banku Handlowym - o 11,6 proc., BZ WBK - o 5,9 proc, w Banku Millenium - o 4,7 proc. Pozycja banków spółdzielczych umocniła się więc w sektorze bankowym. Pod względem aktywów są na 4 pozycji po PKO BP (156,5 mld zł, wzrost o 16,2 proc.), Banku Pekao SA (130,6 mld zł, spadek o 1 proc.) i BRE Banku (81 mld zł, spadek o 1,9 proc.). W stosunku do stanu z końca 2008 r. banki spółdzielcze wyprzedziły BZ WBK i ING BSK. Do trzeciej pozycji, jaką banki spółdzielcze zajmowały w końcu 2007 r., jest jednak daleko. BRE Bank dobrze sobie radzi w kryzysie, choć i jego aktywa spadły. Coraz więcej wskazuje jednak, że kryzys się nie skończył. W najlepsze rozwija się. Pojawiają się nowe zagrożenie, które dotkną nie tylko banki komercyjne, ale również spółdzielcze. O tym, że kryzys będzie głęboki i trudno będzie sobie z nim poradzić, piszę i mówię od jesieni 2008 r. Po USA i Zachodniej Europie również Polska doszła do ściany - dalej nie może bez problemów zadłużać się. Dzięki obniżeniu podatków i składki rentowej przez rząd Jarosława Kaczyńskiego polscy obywatele mieli więcej pieniędzy w kieszeniach i więcej wydawali. To utrzymało wzrost gospodarczy powyżej zera. Z drugiej strony napędziło jednak deficyt budżetowy i zadłużenie Polski. "Zieloną wyspę" w Polsce w 2009 r. zawdzięczamy więc konsumpcji na kredyt. Dalej nasz kraj będzie miał kłopoty z zadłużaniem się. Agencje ratingowe chcą naszemu krajowi obniżyć ocenę zdolności kredytowej, co powiększy i tak wielkie koszty obsługi zadłużenie publicznego. Beztroska naszych polityków jest szokująca. Prowadzą nasz kraj prostą drogą do bankructwa. Jesienią 2008 r. radziłem, by przenieść aktywa z PTE do ZUS, co znacznie zmniejszyłoby zadłużenie państwa i zmniejszyło koszty jego obsługi. Dopiero wiosną 2010 r. minister Jolanta Fedak z PSL zaproponowała obniżkę składki płaconej do PTE, ale szansa na to jest niewielka, bo minister Michał Boni z PO i wiele instytucji (m.in. KNF i NBP) wspierają interesy globokoncernów finansowych, a PSL kiepsko wypadł w wyborach prezydenckich. Obrońcy interesów PTE proponują inne rozwiązania. Na przykład Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, 23 czerwca 2010 r. w "Rzeczpospolitej" oszacował, że w 2011 r. trzeba zamniejszyć deficyt państwa o minimum 24 mld zł i proponuje: podwyższenie składki rentowej o 7,5 pkt. proc., podniesienie minimalnej składki ZUS dla samozatrudnionych, wyprowadzenie części rolników z KRUS do ZUS, zamrożenie waloryzacji świadczeń socjalnych i emerytalnych, zlikwidowanie preferencyjnych stawek VAT, m.in. na ubranka dla dzieci, książki, gazety, artykuły rolne. Nie prościej zabrać 200 mld zł aktywów z PTE, zmniejszyć o 150 mld zł oficjalne zadłużenie państwa za pomocą umorzenia obligacji, a 50 mld zł aktywów w akcjach przekazać do Funudszu Rezerwy Demograficznej? Lepiej dorżnąć firmy i rolników wyższymi składkami i podatkami? Jesienią 2008 r. radziłem, by wycofać się z organizowania Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej EURO 2012. "Obetnijmy 5-7 mld zł wydatków na stadiony, które latami będą stały puste", przekonywałem. Nikt mnie nie słuchał. Dziś Warszawa ma prawie dokończony Stadion Narodowy, ale tnie wydatki na mosty, drogi, opiekę socjalną. Do ściany doszło już nie tylko nasze państwo, ale również samorządy. W wielu z nich niewiele brakuje do limitu zadłużenie 60 proc. rocznych dochodów. Nie lepiej jest z obywatelami. Wielu już jest zadłużonych do granic możliwości, a sporo te granice już przekroczyło. Powtórzę więc to, co napisałem 24 września 2008 r. Banki powinny ostrożniej udzielać kredytów, szczególnie inwestycyjnych. Sytuacja w gospodarce zmienia się tak szybko, że pisane dziś biznes plany, jutro będą nic nie warte, bo zmieni się otoczenie rynkowe i perspektywy gospodarcze. Jerzy Krajewski Więcej na ten temat: Sektor BS ma wystarczające kapitały Banki spółdzielcze trzymają się mocno Kryzys nie przyszedł do UE z zewnątrz Buzek: prawo nie może przeszkadzać przedsiębiorcom KNF broni branżowych interesów Kluza rozstrzelał pomysł Fedak Nie będzie zakładów emerytalnych Haracz dla PTE o połowę niższy Fatalne rezultaty reformy emerytalnej Polska wobec globalnego kryzysu Wspierajmy się nawzajem w kryzysie Czeka nas globalny krach - tekst z 24 września 2008 r. Jak przetrwać kryzys - tekst z 27 września 2008 r. |



W kryzysowych czasach pozycja banków spółdzielczych w sektorze bankowym wzrosła. Nadal zalecam jednak ostrożność w udzielaniu kredytów. Kryzys się nie skończył. W najlepsze rozwija się. Pojawiły się nowe zagrożenie, które dotkną wszystkie banki. Nasze państwo, samorządy i obywatele doszli do granic zadłużania się.