| 807 mln zł haraczu dla PTE |
|
| 27.07.2010 | |
|
"PTE w pierwszy półroczu 2010 r. zabrały przyszłym emerytom 807 mln zł opłat. Ustawową obniżkę opłaty dystrybucyjnej zrekompensowały sobie podwyżką opłaty za zarządzania o 43 proc.", poinformowała "Gazeta Wyborcza".
Od początku roku klienci funduszy emerytalnych zapłacili towarzystwom emerytalnym (to one zarządzają OFE) 375 mln zł od wpłacanych składek - wynika z raportu Komisji Nadzoru Finansowego. To aż o 277 mln zł mniej niż rok wcześniej! Te pieniądze zostały na kontach przyszłych emerytów. Sejm obniżył w ubiegłym roku opłatę od składki z 7 do 3,5 proc. Niższe prowizje zaczęły obowiązywać od tego roku. To oznacza, że z każdych wpłaconych przez nas do OFE 100 zł na naszą przyszłą emeryturę pracuje już 97 zł, a nie 93 zł. Najwięcej opłat od składek zebrały towarzystwa zarządzające największymi OFE. I tak ING pobrał od klientów 97 mln zł, Aviva - 88 mln zł, a Amplico - 49 mln zł. Dużo, ale i tak o 34 proc. mniej niż rok wcześniej. Obniżkę opłaty od składki towarzystwa odbiły sobie na prowizji za zarządzanie emerytalnymi oszczędnościami. Zebrały z niej 432 mln zł, o 43 proc. więcej niż przed rokiem. Stało się tak, mimo że Sejm ograniczył również wysokość prowizji za zarządzanie. Gdy środki OFE przekroczą 45 mld zł, nie może to być więcej niż 15,5 mln zł miesięcznie od wszystkich klientów. Uderza to jednak tylko w dwa największe OFE - Avivę i ING. Inne towarzystwa nawet na tym zyskały. - Wyższe przychody z opłaty za zarządzanie wynikają ze zmian prawnych, jakie zaszły w ostatnim czasie - mówi Paweł Wróbel, rzecznik Generali. Uchwalona przez Sejm ustawa zniosła limity opłat, jakie wybrane towarzystwa mogły pobierać za zarządzanie pieniędzmi klientów. Miały one obowiązywać do końca roku i były zapisane w statutach OFE. Skorzystały na tym Amplico i Generali. Pozostałe towarzystwa też nie mają powodów do narzekań. Wszystkie zarobiły na opłacie za zarządzanie więcej niż przed rokiem. źródło: wyborcza.biz Nasz komentarz: Jak już wiele razy tu pisałem, nasi sprzedajni politycy dbają o to, by wielkim globokoncernom nie stała się krzywda. Z wielką pompą w 2009 r. ogłosili, że od 1 stycznia 2010 r. ustawowo obniżają opłaty dystrybucyjne, pobierane przez PTE. Jednocześnie jednak znieśli limity opłaty za zarządzanie, o czym już nie poinformowali. W rezultacie PTE w 2010 r. zedrą z przyszłych biednych emerytów tyle samo co w 2009 r. Ale kogo obchodzą przyszli emeryci? Oni przecież nie dają pieniędzy na działalność polityczną tak jak globobanki i globokoncerny finansowe. A jak partia polityczna ma pieniądze, może wykupić reklamy w telewizji i billboardy, by przekonać ciemny lud do głosowana na jej kandydatów do władz samorządowych i krajowych. Ciemy lud nie czyta informacji ekonomicznych, więc nie orientuje się, jak politycy go oszukują. Główną organizacją lobbingową globobanków w Polsce jest Związek Banków Polskich. Jak słusznie zauważyła "GW", "Te pieniądze zostały na kontach przyszłych emerytów." Wybór jest taki: albo pieniądze zostaną na kontach przyszłych emerytów albo za pośrednictwem PTE trafią do globobanków i globokoncernów finansowych. ZBP popiera interesy globobanków i globokoncernów finansowych, chce, by jak najwięcej pieniędzy trafiało na ich konta, by były coraz mocniejsze. Jasno z tego wynika, że ZBP to wróg przyszłych biednych emerytów. Ale również nieprzyjaciel banków spółdzielczych. Jeżeli globobanki i globokoncerny finansowe będą mocniejsze, to mocniej będą konkurowały z bankami spółdzielczymi. Nie rozumiem, dlaczego banki spółdziecze zapisują się do ZBP. Wzmacnianie konkurentów i wrogów jest jawną głupotą. Jerzy Krajewski |

