Menu Content/Inhalt
Witamy w serwisie arrow Banki arrow PO prowadzi wojnę o krzyż
PO prowadzi wojnę o krzyż Drukuj
04.08.2010

ImagePolitycy PO w połowie lipca 2010 r. wywołali wojnę o krzyż przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, a wczoraj, 3 sierpnia 2010 r.,  straż marszałkowska brutalnie pobiła obywateli, którzy próbowali krzyża bronić.  PO zaskoczyła mnie przejściem na stronę hunwejbinów z lewicy. Już jej poparcie dla ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie pokazało kierunek, w którym zmierza ta partia.

 

Nie byłem w Warszawie, bo jestem na urlopie na Mazurach, ale w TVP 1 widziałem, jak strażnicy miejscy walili pięściami w brzuchy obywateli, którzy bronili krzyża. Jeden ze strażników zaatakował obrońców jakimś gazem.

Wieczorem w TVP Info młody poseł z PO Paweł Olszewski (ma 31 lat), który dla Polski niczego dobrego jeszcze nie zdążył zrobić, nazwał tych obywateli, którzy spontanicznie rzucili się bronić krzyża, fanatykami religijnymi. Zarzucił PiS, że dzieli Polaków za pomocą krzyża.

A przecież jest zupełnie odwrotnie. To PO z premedytacją podzieliła Polaków za pomocą krzyża, by podkreślić, że PO jest taka nowoczesna i taka europejska, a PiS to ciemnogród i fanatycy religijni. PO chciała też odwrócić uwagę od podwyżki podatków. W dyskusji polityków w TVP Info 90 proc. czasu poświęcono walce o krzyż, a tylko  10 proc. sprawie podatków.

Nie chciałoby mi się pisać tego komentarza na urlopie, gdyby nie to, że konkurencyjny serwis BS.net.pl, poświęcił sprawie walki o krzyż kilka informacji.

W Polsce toczy się totalna walka o władzę. Wszyscy bierzemy w niej udział.

BS.net stoi po stronie PO i SLD, po stronie grupy trzymającej władzę i dającej zlecenia dla Asseco (m.in. w ZUS), do którego należy serwis BS.net.

Warto zauważyć, że w BS.net w ostatnich kilku latach nie ukazała się żadna informacja w Wielkopolskim Banku Spółdzielczym, bo bank ten sam stworzył i rozbudowuje system informatyczny, a niedawno okazało się, że jego prezes poparł w wyborach prezydenckich Jarosława Kaczyńskiego.

Tworzą się w Polsce dwa obozy polityczne.

PO, która ma coraz więcej władzy, wczoraj pokazała, że gotowa jest używać przemocy fizycznej wobec przeciwników politycznych.

Na razie funkcjonariusze walą pięściami obywateli po brzuchach i atakują gazem. Gdy zrobi się goręcej, zaatakują obywateli brutalniej. Bardziej opornych wsadzą do więzienia, a na dodatek odbiorą im dzieci na podstawie tej okropnej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Ta okropna ustawa jest też elementem walki kulturowej, tak jak wojna o krzyż.

Jednym z celów tej walki  jest odbudowa partii socjalistycznej w Polsce, bo socjaliści potrzebują polskich głosów w Parlamencie Europejskim.

PO zaskoczyła mnie przejściem na stronę hunwejbinów z lewicy. Jej poparcie dla ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i podpisanie jej 18 czerwca 2010 r. przez Bronisława Komorowskiego, jako p.o. prezydenta RP, pokazało kierunek, w którym zmierza ta partia.

Dla utrzymania władzy gotowa jest uderzyć w instytucję rodziny, wejść z buciorami „Inspekcji Robotniczo-Policyjno-Chłopskich” do najbardziej prywatnego i intymnego środowiska, upaństwowić nasze dzieci. Wszczęcie przez PO wojny o krzyż, dzielenie Polaków na lepszy, bo europejskich, i gorszych, bo katolickich, to kolejna batalia w tej wojnie o władzę.

To pokazuje, że dla władzy PO jest gotowa zdeptać każdą świętość, i rodzinę, i krzyż, i nasze tradycje. 

Wczorajszy występ posła PO Pawła Olszewskiego w TVP Info, który odwracał kota ogonem i zwalał winę za tę wojnę na PiS, był pokazem cynizmu. Ten młody człowiek (ma 31 lat) przypominał mi dobrze wyszkolonego janczara, któremu specjaliści od PR wpoili do głowy, że w telewizji nie dyskutuje się, tylko powtarza kilka sloganów walących w przeciwnika politycznego.

Pewnie i mnie poseł Olszewski zaliczyłby do grona fanatyków religijnych.

W historii Europy było kilka ruchów politycznych walczących brutalnie z chrześcijaństwem, krzyżami i instytucją rodziny. Najbardziej znane to narodowi socjaliści w Niemczech, komuniści w Rosji i Europie Środkowo-Wschodniej oraz jakobini we Francji. Dziś uważamy, że te ruchy polityczne były  z piekła rodem.

Wydarzenia ostatnich miesięcy pokazują, że poseł Olszewski oraz inni posłowie i senatorowie PO wiosną i latem 2010 r. przeszli na ciemną stronę mocy.

Jestem tym zaskoczony, gdyż czuję się liberałem, byłem w Hali Oliwii w Gdańsku na zjeździe założycielskim PO, zgłosiłem akces do tej partii i w poprzednich wyborach prezydenckich głosowałem na Donalda Tuska.

Jestem zaszokowany postawą PO.

Chciałem o tym porozmawiać z Bronisławem Komorowski. Byłem przy jego domu letniskowym w Budzie Ruskiej po południu w niedziele 1 sierpnia 2010 r. Niestety, powstrzymali mnie funkcjonariusza BOR ubrani w cywilne ubrania. Gdy zrobiłem zdjęcia z pulicznej drogi, zostałem wylegitymowany i spisany przez jednego z nich. BOR-owiec nie chciał powiedzieć, czy przyszły prezydent Bronisław Komorowski jest u siebie w domu letniskowym.

Politycy PO już nie rozmawiają z obywatelami.

Nasyłają na nich straż miejską, BOR-owców i policję

Donald Tusk nazywa to akcjami porządkowymi.

Jestem jednak przekonany, że nie taki porządek nam obiecywał.

Jerzy Krajewski

Więcej na ten temat:

Ustawa przeciwko rodzinie

To dobrze, że PO dowala SKOK-om?

Mój komentarz do ustawy przeciw rodzinie w kontekście wyborczym

 

Ankieta

Ile powinno działać banków zrzeszających?
 
designed by www.madeyourweb.com