| Globalny krach został odsunięty w czasie |
|
| 27.08.2010 | |
|
Globalny krach został odsunięty w czasie przez rządy, które zdecydowały się za kredyty zaciągnięte na koszt naszych dzieci i wnuków ratować chore banki. We wrześniu 2008 r., gdy jako jeden z pierwszych w Polsce ostrzegałem przed globalnym krachem gospodraczym, myślałem, że wiele banków w USA upadnie, co oczyści przedpole. Po amerykańskich bankach upadłoby trochę banków w Europie i na innych kontynentach. Miliony ludzi straciłoby trochę pieniędzy. To musiałoby wywołać globalną recesję. Amerykańscy politycy postawili jednak na socjalizm i ratunek dla banków. Nie spodziewałem się tego po nich. Dla władzy politycy gotowi są wyrzec się wszelkich zasad. Uratowali skóry bogatym właścicielom banków, a zapłacą za to miliony biednych dzieci i wnuków Amerykanów i Europejczyków. Nie jestem w stanie ocenić, jak długo jeszcze można oszukiwać reguły ekonomii. Mamy do czynienia z klasycznym globalnym kryzysem nadprodukcji. Podaż zdecydowanie przeważa nad popytem. Moce produkcyjne są wielkie. Chiny mogą tanio wyprodukować wszystko. Zachodni robotnicy nie są globalnej gospodarce potrzebni. To napędza i napędzi bezrobocie na Zachodzie. To grozi też deflacją w wielu zachodnich mocarstwach gospodarczych w niedługim czasie, ale w kryzysie może też wybuchnąć inflacja. Zachodnim rządom spadną wpływy podatkowe, a zwiększą się wydatki budżetowe. Zachodnie gospodarki znowu zaczną się zwijać. Chiny, Indie i Brazylia bez zachodniego popytu też wpadną w kłopoty. Japonia również odnotuje spadek PKB. Trandy są tak silne, że żaden polityk nie jest w stanie się im przeciwstawić. Zachodnie życie na kredyt kończy się.
Nie wiem, co będzie po kryzysie. Politycy, ratując banki na koszt dzieci i wnuków, pokazali, że są nieobliczalni. Trzeba dbać o lokalne firmy i banki oraz lokalne SKOK-i, o interes kraju. Gdy USA wpadną w depresję, a świat znowu pogrąży się w recesji, koalicja PO/PSL będzie musiała podnieść podatki kolejny raz. Choć ja proponuję inne rozwiązanie - likwidację II filaru reformy emerytalnej, co radykalnie poprawi stan finansów publicznych w kryzysowych czasach. Obniży oficjalny dług o 200 mld zł, zmniejszy potrzeby pożyczkowe państwa o 30 mld zł rocznie (20 mld zł na składki z ZUS do PTE i 10 mld zł na odsetki od 200 mld zł długu) i zredukuje koszty obsługi długu państwa o 3-4 mld zł rocznie w wyniku poprawy obrazu polskich finansów publicznych (inwestorzy będą lepiej postrzegali Polskę, więc zmniejszą się koszty zaciągania pożyczek za granicą). Może perspektywa depresji w USA i wielkiego kryzysu na całym świecie zmusi polski rząd do racjonalnego działania - do likwidacji OFE. Również firmy i banki powinny zachowywać się rozsądnie - przygotowywać się na ciężkie czasy. |



Mamy do czynienia z klasycznym globalnym kryzysem nadprodukcji. Podaż zdecydowanie przeważa nad popytem. Moce produkcyjne są wielkie. Chiny mogą tanio wyprodukować wszystko. Zachodni robotnicy nie są globalnej gospodarce potrzebni. To napędza i napędzi bezrobocie na Zachodzie. Rządom spadną wpływy podatkowe, a zwiększą się wydatki budżetowe.