Menu Content/Inhalt
Witamy w serwisie arrow Informacje arrow Narodowy Dzień Zwycięstwa 2015
Narodowy Dzień Zwycięstwa 2015 Drukuj
08.05.2015
Image Dziś pierwszy raz 8 maja obchodzimy Narodowy Dzień Zwycięstwa, bo Polska jest zwycięzcą II wojny światowej. Możemy być dumni z tego zwycięstwa. Dobrze być zwycięzcami. Trzeba przekonywać nasze dzieci, że nasi przodkowie zasługują na szacunek, bo zwyciężyli i zdobyli wspaniałą Polskę.
 
Stało się tak dlatego, że Polska miała przywódców, którzy w trudnej sytuacji rozegrali tak politykę zagraniczną, że zyskali dla nas Polaków maksymalnie dużo. Dlatego dziś na moim domu wisi flaga biało-czerwona.
 
Polacy wygrali II wojnę światową, m.in. dlatego, że nasi polscy przywódcy już 17 września 1939 r. postawili na przyszły sojusz z ZSRR i zakazali Wojsku Polskiemu walczyć z Armią Czerwoną. Dwa lata później zawarli formalny sojusz z ZSRR, który po II wojnie światowej dał nam dobrze zagospodarowane ziemie na zachodzie i północy, m.in. piękne miasto Słupsk, w którym urodziłem się w 1963 r.
 
Koalicja antyniemiecka doceniła nasz wkład w walkę z III Rzeszą. Sowicie zrekompensowała nam ziemie, które straciliśmy na rzecz Ukrainy, Białorusi i Litwy.

Oddaliśmy na wschodzie głównie zapyziałe regiony rolnicze z chatami krytymi słomą, a zyskaliśmy na zachodzie i północy rejony świetnie zagospodarowane, z nowoczesną infrastrukturą kolejową, drogową, energetyczną, miejską (ulice, sieć wodociągowa i burzowa, kanalizacja), wiele zakładów przemysłowych, stocznie.

Józef Stalin, widząc w nas swojego sojusznika, darował nam Szczecin, piękne, wielkie, portowe miasto, oraz ziemie między Nysą Kłodzką, a Nysą Łużycką, m.in. połowę Wrocławia, wielkie złoża miedzi koło Legnicy i wielkie pokłady węgla brunatnego w worku turoszowskim. Anglosasi nie chcieli nam dać ani granicy na Nysie Łużyckiej, ani Szczecina.
 
Majątkowo Polska dużo zyskała w wyniku zmian dokonanych w wyniku II wojny światowej. Majątkowo jest ewidentnie zwycięzcą. 
 
Cena tego zwycięstwa była jednak spora. W czasie wojny zginęło wielu etnicznych Polaków.
 
Nie uważam, że Polska powinna być tylko dla Polaków, ale za wartościowe uznaję, że po II wojnie światowej staliśmy się państwem jednolitym narodowo, bo to zmniejsza napięcia etniczne w naszym państwie. Ukraińskie ludobójstwo popełnione na Polakach w latach 1943-1947 wyraźnie pokazuje, jak groźne są konflikty etniczne.
 
W ostatnich miesiącach analizy etniczny stały się modne. Na przykład nasz minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna powiedział, że to Ukraińcy wyzwolili obóz w Oświęcimiu. 
 
 
Ilu Polaków zginęło w czasie II wojny światowej?
 
Z etnicznego punktu widzenia Polacy nie ponieśli w czasie II wojny światowej tak olbrzymich strat, jak głosiła propaganda w PRL i głosi obecnie. 
 
Z mojej polskiej rodziny od 1 września 1939 r. do 8 maja 1945 r. nikt nie zginął. Wprost przeciwnie. Rodzina powiększyła się. 3 stycznia 1944 r. na Zamojszczyźnie, pod niemiecką okupacją, urodziła się moja mama Janina Krajewska z domu Kostrubiec.

Ilu Polaków zginęło w czasie II wojny światowej od 1 września 1939 r. do 8 maja 1945 r.?
Nie wiem. Spróbuję to oszacować.

Według spisu powszechnego 31 grudnia 1938 r. II Rzeczpospolita miła 34,8 mln mieszkańców, w tym 69 proc. Polaków, obywateli, którzy uważali się za Polaków, deklarowali, że są Polakami. Na początku 1939 r. Polaków było więc w II RP 24 miliony.

III RP w nowych granicach wystartowała w 1946 r. z 23,9 mln mieszkańców, w tym około 23 mln Polaków. W latach 50. z Ukrainy, Białorusi i Litwy przyjechało do III RP z kresów 250 tys. Polaków w ramach repatriacji.
Z Ukrainy, Białorusi i Litwy w tym czasie nie wyjechało ponad milion Polaków, którzy tam zostali.

Jakie z tego wnioski?

W 1938 roku w Polsce i na Kresach, które stanowiły jej cześć, było około 24 mln Polaków, i w 1946 r. było tam mniej więcej tyle samo Polaków - około 24 mln.

Część Polaków z II RP została w czasie II wojny światowej w Wielkiej Brytanii i Francji, część wyemigrowała do Ameryki.

Szacuję, że w czasie II wojny światowej zginęło od kuli, bomby, siekiery. noża, spalenia żywcem 500-600 tysięcy Polaków. Spadła też liczba urodzin o kilkaset tysięcy.
Mimo wojny w latach 1939-1945 urodziło się jednak 500-600 tysięcy małych Polaków, dlatego liczba Polaków w 1946 r. była podobna do liczby Polaków na początku 1939 r. Tylko takie wytłumaczenia tego nasuwa mi się.

Kto zabił te 500-600 tysięcy Polaków?  Nie wiem. Znam tylko pewne szacunki.
 
W kampanii wrześniowej w 1939 r. Niemcy zabili około 60 tysięcy Polaków. Znacznie więcej Polaków zginęło w wyniku powstania warszawskiego latem i jesienią 1944 r. Szacunki mówią nawet o 150  tysiącach zabitych Polaków.
 
Całkowite straty osobowe Wojska Polskiego walczącego z Niemcami u boku Armii Czerwonej osiągnęły liczbę 17 500 zabitych, 10 000 zaginionych i 40 000 rannych żołnierzy.
 
Nie wiem, ilu Polaków z imienia i nazwiska zginęło z rąk Niemców pod okupacją w inny latach wojny. Szacunki wskazują na 200-300 tysięcy zabitych w obozach koncentracyjnych.
 
Wielkimi zbrodniarzami byli też Ukraińcy, którzy zamordowali ponad 100 tysięcy Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1947. Ukraińcy mordowali też Polaków w czasie powstania warszawskiego.
 
Sowieci, których pochodzenie etniczne było różne, zabili kilka tysięcy Polaków we wrześniu 1939 r. i zamordowali 22 tysiące Polaków w Katyniu. 
 
Tysiące Polaków zginęło też w czasie wywózek w czasie II wojny światowej. Brakuje wiarygodnych informacji, ilu z nich zostało zabitych przez sowietów. 
 
 
Nasi przodkowie zasługują na szacunek
 
Nasi przodkowie zasługują na szacunek. Nie byli głupcami (z wyjątkiem oficerów, którzy zdecydowali o wybuchu powstania warszawskiego). Władze naszego państwa latem 1939 r. zachowywały się racjonalnie. Słusznie nakazały wojsku polskiemu powstrzymanie się od walki z Armią Czerwoną.
Nasi politycy, którzy budowali nowe państwo polskie w nowych granicach od lipca 1944 r., byli realistami. Wiedzieli, że światem rządzą gangsterzy, że trzeba z nimi się układać,by zyskać dla Polski jak najwięcej.
Układali się więc, zyskali dla Polski maksymalnie dużo.

Budowali legalne państwo polskie tak, jak mogli. Każdy, kto zbrojnie występował przeciw temu państwu, był bandytą.
 
23 miliony Polaków chciało po 6 latach wojny w spokoju pracować, kochać się, płodzić dzieci.
 
19 i 22 kwietnia 2015 r. zapaliłem znicze na grobach moich babć i dziadków, dobrych, prawych ludzi, którzy zagospodarowali Pomorze Środkowe po II wojnie światowej.

Dziś państwo polskie pluje na nich, uważa za nikczemnych kolaborantów ZSRR.

Za wzór zaś stawia bandytów przeklętych, którzy mordowali żołnierzy Wojska Polskiego, polskich milicjantów, funkcjonariuszy polskich służb specjalnych, polskich rolników i innych obywateli państwa polskiego.

Mój wujek Kazimierz Krajewski (urodzony w 1926 roku), brat mojego ojca (urodzonego w 1934 r.), był w Armii Krajowej na Mazowszu, został aresztowany w 1947 r. i wywieziony w głąb Rosji do pracy, po 18 miesiącach wrócił z mocno nadszarpniętym zdrowiem.

Wrócił, pojechał na Pomorze, ożenił się, miał troje dzieci.

Przejścia mojego wujka nie znaczą jednak, że mam czcić ludzi, którzy po zakończeniu II wojny światowej mordowali Polaków i Polki z politycznych powodów.

 

Czy czujecie się Państwo "szczurami"?

Platforma Obywatelska i PiS chcą, by nauczyciele uczyli nasze dzieci nienawiści do nas, urodzonych przed rokiem 1989 minus 18 lat albo 13 lat. By nasze własne dzieci uznawały nas za tchórzliwe "szczury".

Pilnujecie więc, czego na lekcjach uczą Państwa dzieci w szkołach. Jeżeli czczą tzw. "żołnierzy wyklętych", protestujcie przeciw opluwaniu nas, uczciwych, praworządnych Polek i Polaków.

Nowa narracja historyczna państwa polskiego jest podła wobec naszych babć i dziadków, naszych rodziców i nas samych.

28 lutego 2015 r. przedstawił ją w Radio TOK FM dr Andrzej Zawistowski, szef wydziału edukacji IPN, dla którego PRL była krajem okupowanym, tak jak Królestwo Polskie w w latach 1815-1831. Według niego działo się tak dlatego, że większość Polek i Polaków biernie się temu przyglądała, że nie złapała za broń.
Według nowej narracji historycznej państwa polskiego również ja, urodzony 20 lipca 1963 r., powinienem wstydzić się, że nie złapałem za broń i nie walczyłem z Wojskiem Polskim i milicją o wyzwolenie Polski spod "sowieckiej okupacji".

Dr Andrzej Zawistowski nie powiedział, w jakim wieku powinien był chwycić za broń, czy w wieku 13 lat, czy 18 lat. Ale opluł mnie, znieważył, zarzucił bierność. Jak napisał ktoś na Facebooku, byłem więc tchórzliwym "szczurem".
Co o tym myślicie? Czy czujecie się Państwo "szczurami"?

Walczyliście z bronią w ręku z polskim wojskiem i milicją w latach 1944-1989?

Każdy ma takich bohaterów, jakich chce mieć.
Dla mnie bohaterem jest moja babcia Maria Kostrubiec, pobożna kobieta, która ciężko pracowała, wychowywała czworo dzieci, dbała o religijne wychowanie swojego wnuka. Nienawidziła wojen i zabijania ludzi.
Dla mnie bohaterem jest mój dziadek Stanisław Krajewski, który jako jeden z pierwszych pojechał jeszcze w 1945 r. na Pomorze do wsi Łebień 20 km od Słupska, by zagospodarowywać ziemie, które dali nam alianci.
Oni po okrutnej wojnie chcieli żyć, kochać się, płodzić dzieci. I robili to. Nie krzywdzili Polaków, nie strzelali do nich zza węgła. Szanowali każdego Polaka, bo wiedzieli, jak wielu ich zginęło w II wojnie światowej.
Nie modlili się o III wojnę światową, jak tzw. żołnierze wyklęci.
Moja babcia Maria Kostrubiec codzienni modliła się o pokój, jak każda porządna katoliczka. Bała się wojny. Często mówiła, że jak wybuchnie III wojna światowa, to większość ludzi zginie, a ci, którzy ocaleją, będą całowali ślady ludzkich stóp na piasku, gdy je zobaczą.
Dla mnie bohaterem jest mój ojciec Witold Krajewski (rocznik 1934), który w latach 60.i 70. XX wieku od podstaw zbudował małe gospodarstwo rolne i sfinansował moje studia w Warszawie.


Język polski i Polskę ocalili zwykli ludzie, którzy odbudowali spalone wsie i miasta, zbudowali przemysł i energetykę, z której korzystamy do dziś. Bandyci przeklęci niczego nie budowali. Oni nie potrafili budować. Potrafili tylko zabijać Polaków i rabować, to co Polacy wyprodukowali czy wychowali.


Zabijali, bo chcieli posad w urzędach i wojsku dla siebie. Walczyli nie o Polskę, ale o posady dla siebie. Polska bowiem już była, miał swój legalny rząd. Ale posady w urzędach i wojsku zajmowali inni ludzie. To bandytów najbardziej drażniło. Bo oni chcieli mieć ciepłe posadki w urzędach czy wojsku. Nie chcieli uprawiać ziemi czy pracować w fabrykach. Dlatego mordowali niewinnych ludzi.
Chcecie sobie, łobuzy, mieć za bohaterów bandytów, którzy modlili się o III wojnę światową, to miejcie.
Ale wiedzcie, że uważam was za niegodziwych ludzi, którzy dla celów politycznych nakazują czczenie morderców, bandytów i durniów oraz dla celów politycznych obrażają cześć moich babć i dziadów, mojej mamy i taty i dziesiątków milionów innych Polaków.

 

Aniołowie w niebie powiedzcie mojej babci, że zachowuję się jak trzeba, że bronię uparcie jej czci.

Jerzy Krajewski

 
 
designed by www.madeyourweb.com