Niezależny ekspert nie uprawia propagandy

przez | 12 lutego 2019

Jak mógłbym spojrzeć w oczy szefom banków spółdzielczych, gdybym ich nie ostrzegł przed nadchodzącym kryzysem 24 września 2008 r., gdy tylko zrozumiałem, że będzie źle? Może choć kilku z nich po przeczytaniu mojego komentarza nie udzieliło kilku ryzykownych kredytów i ustrzegło bank przed kłopotami w przyszłości.

 

Gdy w końcu września puściłem do ponad 400 dziennikarzy ekonomicznych tekst “Czaka nas globalny krach” nikt nie chciał wierzyć, bo “specjaliści” zaklinali, że nie będzie żadnego kryzysu.

Co warte są ich prognozy?

Mniej niż zero.

Uprawiają propagandę. Mówią, co chce przekazać ludziom rząd.

Teraz tworzą jeden chór za wprowadzeniem euro.

W jednym szeregu, jak na rozkaz.

Taką ogólną tendencji zaobserwowałem w ostatnich tygodniach. Dopóki premier Donald Tusk twierdził, że w Polsce nie ma kryzysu, „specjaliści” również uważali, że nie ma kryzysu. Gdy okazało się, że premier uznał, że kryzys jednak nam zagraża, „specjaliści” zaczęli mówić o kryzysie. To sprawiało wrażenie, że premier dyryguje nimi.

Teraz jest podobnie. Gdy rząd ogłosił plan wprowadzenia euro, w prasie pojawiają się głównie, czasami wyłącznie, opinie zwolenników wprowadzenia jak najszybciej unijnej waluty w naszym państwie. Takie zjawiska nazywa się propagandą, a nie rzetelną debatą publiczną.

Jak mógłbym spojrzeć w oczy szefom banków spółdzielczych, gdybym ich nie ostrzegł przed nadchodzącym kryzysem 24 września 2008 r., gdy tylko zrozumiałem, że będzie źle?

Może choć kilku z nich po przeczytaniu mojego komentarza nie udzieliło kilku ryzykownych kredytów i ustrzegło bank przed kłopotami w przyszłości.

Oto co pisałem 28 września na www.ibs.edu.pl:

„Eksperci” jeszcze kilka miesięcy temu, mówili, że system bankowy i finansowy na świecie jest zdrowy.

A tu masz, w kilka tygodni września 2008 r. system finansowy załamał się i trzeba go ratować pieniędzmi wydartymi z kieszeni podatników, a właściwie przyszłych pokoleń, bo to wszystko na krechę – jako zobowiązania do spłacenia w przyszłości.

Bankowość inwestycyjna w USA rozsypała się w 8 dni, jak policzył ekspert Bankier.pl.

Sekretarz skarbu USA Henry Paulson na kolanach błagał szefową Demokratów w Kongresie o pieniądze dla amerykańskich banków, bo boi się totalnego krachu. Widzi bowiem, co się dzieje, że zagrożony jest nie tylko system finansowy, ale cała gospodarka.

Gdy USA wejdą w głęboką recesję, żadna gospodarka na całym świecie nie uniknie kłopotów. A wydarzenia toczą się w błyskawicznym tempie.

Polska jest częścią światowego systemu kapitalistycznego i finansowego. Szybko odczuje skutki krachu w USA. Wiele firm już odczuwa skutki spowolnienia gospodarczego.

Kryzysy są naturalne w kapitalizmie. Po okresie dynamicznego wzrostu przychodzi załamanie.

Eksperci powinni umieć przewidzieć takie załamania, a nie tylko uspakajać.

Eksperci nie są od propagandy, tylko dawania sprawdzających się w realnym życiu rad.

Jeżeli mylą się również teraz, twierdząc, że Polskę ominie krach, to ich rady i wiedza są nic nie warte.

Gorzej, że wprowadzają ludzi w błąd, w wyniku którego będą podejmowali złe decyzje.

Moim zdaniem globalny kryzys jest nieuchronny.

Firmy nie powinny teraz myśleć o inwestycjach na kredyt, tylko gromadzić zasoby na trudne czasy.

Banki zaś powinny ostrożniej udzielać kredytów, szczególnie inwestycyjnych. Sytuacja w gospodarce zmienia się tak szybko, że pisane dziś biznes plany, jutro będą nic nie warte, bo zmieni się otoczenie rynkowe i perspektywy gospodarcze.

Jerzy Krajewski, dyrektor Instytutu Bankowości Spółdzielczej
27 września 2008 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *