Oddziałów franczyzowych jest już 3,3 tys.

przez | 13 lutego 2019

„Banki komercyjne stawiają na franczyzę, gdyż w tym widzą szansę na szybki rozwój w małych miejscowościach, w których obecnie królują SKOK-i i banki spółdzielcze”, donosi  „Polska”.

Zostanie bankierem jest obecnie łatwiejsze niż kiedykolwiek. Już trzynaście banków werbuje osoby zainteresowane prowa-dzeniem placówek partnerskich. Łowy na franczyzobiorców rozpoczyna właśnie Pekao SA-największy pod względem aktywów bank na polskim rynku.

Licencyjne oddziały bank chce otwierać głównie w małych miastach liczących od 5 do 20 tys. mieszkańców. – Do końca roku chcemy pozyskać 1oo partnerów, a docelowo nawet 500 – zapowiada Magdalena Załubska-Król z Pekao SA. Do tej pory bank przekonał do przejścia pod swoje skrzydła 150 franczyzobiorców, którzy wcześniej współpracowali z przejętym w ubiegłym roku bankiem PBH.

Na franczyzę stawia też Eurobank, który na koniec roku chce mieć 100 takich placówek. Za miesiąc ogłosi konkurs, w którym główną nagrodą będzie własna placówka bankowa. Na prowadzenie placówek licencyjnych zdecydowało się już kilka tysięcy Polaków, należą do nich już 3303 oddziały bankowe – wynika z danych firmy doradczej Profit System.
Oprócz PKO BP największe sieci stworzyli: DnB Nord Bank (240 oddziałów) i Dominet Bank (130 oddziałów). Niebawem na rynku mogą pojawić się kolejni gracze, m.in. budowę sieci partnerskiej zapowiedział Alior Bank tworzony przez Wojciecha Sobieraja – byłego wiceprezesa BPH.

W tym roku liczba placówek wzrośnie rekordowo – z ok. 3050 do 3880. Szczególnie szybko zdobywają nowych partnerów BPH, GE Money Bank oraz Getin Bank. Ten ostatni pierwszą licencyjną placówkę otwierał w grudniu ub.r., a w czerwcu miał ich już 68. Do końca roku chce zwiększyć ich liczbę do ponad 100, a docelowo – do 300.

Banki stawiają na franczyzę, gdyż w tym widzą szansę na szybki rozwój w małych miejscowościach, w których obecnie królują SKOK-i i banki spółdzielcze. – W małych miejscowościach otwieranie pełnej placówki nie jest dla banku opłacalne, znakomicie sprawdzają się tu małe oddziały, nierzadko zatrudniające tylko jedną osobę – mówi Marcin Kaleta z firmy Profit System.

Żeby mieć własny oddział bankowy, nie trzeba dużego kapitału. W przypadku małej placówki wystarczy kwota od kilku tysięcy złotych – tyle na przykład wymagają DnB Nord (7 tys. zł) czy Pekao SA (10 tys.). Ale już Polbank chce, by partner wyłożył kwotę 150-200 tys. zł. Nie trzeba też posiadać wykształcenia bankowego, w wielu wystarczy średnie. – Zależy nam na tym, by były to osoby przedsiębiorcze, potrafiące pozyskiwać klientów – mówi Grzegorz Święch, dyrektor zarządzający Eurobanku.

A ile można zarobić? Większość banków twierdzi, że ich partnerzy zarabiają od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie na czysto z prowizji. -To zależy od liczby klientów, rodzaju sprzedanych usług. Zdarzają się bardzo słabe miesiące. Najlepiej zarabia się na kredytach – przyznaje Marcin Szyca, który prowadzi trzy oddziały licencyjne Eurobanku.

Zdaniem specjalistów rynek bankowy będzie się szybko rozwijał. – Na milion mieszkańców przypada w Polsce zaledwie 150 placówek bankowych, a w Hiszpanii około tysiąca.
Jeżeli jednak Komisja Nadzoru Finansowego zaostrzy procedury przyznawania kredytów, to o zyski w tym biznesie może być znacznie trudniej.

źródło: Dziennik „Polska” za Bs.net.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *